Niedziele 24 – 34 A

Rogier van der Weyden Madonna z Jezusem

Rogier van der Weyden Madonna z Jezusem

Róża1

 

 

24 Niedziela Zwykła A
25 Niedziela Zwykła A
26 Niedziela Zwykła A
27 Niedziela Zwykła A
28 Niedziela Zwykła A
29 Niedziela Zwykła A
30 Niedziela Zwykła A
31 Niedziela Zwykła A
32 Niedziela Zwykła A
33 Niedziela Zwykła A
34 Niedziela Zwykła A

 

 

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labrarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta czwarta Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 18, 21 – 35;

 

Słowo Boże

Obowiązek przebaczenia

21 Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?»
22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Nielitościwy dłużnik

23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami.
24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów.
25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać.
26 Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: „Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam”.
27 Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!”
29 Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: „Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”.
30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
31 Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.
32 Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś.
33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”
34 I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.
35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Gustaw Zemła Kain i Abel

Gustaw Zemła Kain i Abel

Refleksja

Kazimiera Iłłakowiczówna

Kain i Abel 

Było nas dwóch braci na pustym globie:
Kain i Abel.
Jeden baranki pasał, drugi na roli robił,
jeden był mocny, drugi – słaby. Było nas dwóch braci i dwie różne miłości
do Boga Stwórcy:
jeden baranki mu składał zarżnięte,
drugi – pszenicę, kukurydzę i miętę,
słodkie ogórki. Było nas dwóch braci, któryś z nich pozazdrościł
– Abel? Kain?
pokłóciliśmy się u ofiarnych ołtarzy,
słaby silnego zabił… To się powtarza…
I nie wiem dalej.

Źródło?

Lusia Ogińska

Nielitościwy dłużnik
  (Ewangelia według św. Mateusza: 18, 23 — 35)

Do króla, co rozliczał sługi,
człowiek się zbliżył dnia pewnego,
miał wobec króla wielkie długi,
lecz oddać ich już nie miał z czego.
Król przyjrzał mu się przenikliwie
i rzekł: — Ja sprzedam cię w niewolę
sprzedam twe dzieci, twoją żonę,
chociaż część długu tak odbiorę!
Człek błagał: — Panie, nie krzywdź sługi!
Mój panie mądry, nie miej złości!
Bo oddam, oddam wszystkie długi,
tylko miej trochę cierpliwości!

I pan uwierzył człowiekowi,
bo się nad biednym ulitował,
zrozpaczonemu dłużnikowi
przebaczył — długi mu darował!

Sługa ów wybiegł z bram pałacu,
zdało się skrzydła mu wyrosły!
Nagle przystanął, bo na placu
stał człek, co był mu winien grosik…

— Hej łotrze! — Krzyknął doń ów sługa!
Obrzucił człeka wzrokiem zimnym:
— Nie zapomniałem o twych długach…
Oddaj natychmiast, coś mi winny!
Człek płakał: Panie, dzisiaj nie mam,
lecz oddam wszystko, wszystko spłacę!
Nie wrzucaj, panie, do więzienia,
bo dom mój, żonę, dzieci — stracę!
Sługa wściekłością był pijany!:
— Ech ty miernoto ludzka podła!
Tak długo będziesz niósł kajdany,
dopóki długu mi nie oddasz!…
Dobry król w oknie stał pałacu,
widział dłużnika bez litości,
słyszał, co działo się na placu…
i srogo, srogo się rozzłościł!
Kazał przywołać go do siebie:
— Dług darowałem, gdy prosiłeś!
A teraz katu oddam ciebie,
za to, że niegodziwcem byłeś!

Podobnie Ojciec, Pan nasz w niebie,
odda tych niegodziwców katu,
bo trwają w bezlitosnym gniewie,
nie przebaczają winy bratu!
…………………………………
…………………………………
A ty nie prosisz Boga swego?
— Mój Boże, ulżyj cierpiącemu!
Dlaczego karzesz mnie, dlaczego?!
Boże miej litość mnie grzesznemu!

A tyś… nie mówił bratu nigdy,
że go nie kochasz, nie współczujesz,
że tobie wyrządzonej krzywdy,
nigdy mu, nigdy… nie darujesz?!!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 24

Roman Indrzejczyk

Wybaczyć

Znów trzeba wybaczyć
– Tak Jezus powiedział
Zapomnieć urazy,
Szansę dać nadziei.

I żebyśmy chcieli
Tworzyć wciąż od nowa
Zycie sprawiedliwe
Przyjazne każdemu.

Żeby mógł się zmieścić
W tym królestwie dobra
Każdy zwykły człowiek
Uczony i prosty.

«I niech tak zostanie», Warszawa 2005, str. 30

Franciszek Morawski

Wiersz mój ostatni

Boże! mój Boże! o jakże się boję
O wieczność moję!

Tyś za warunek naszego zbawienia
Wskazał nam słodką cnotę przebaczenia;
A ja dopełnić jej nie byłem w stanie,
Bo nikt mnie w życiu nie obraził, Panie!
Tak, Panie! nikt mnie obrazić nie raczył,
Bym dla miłości Twojej mu przebaczył;
Srogością dla mnie ludzka dobroć była,
Bo mię tym może niebios pozbawiła.
Jestem więc, Panie, bez żadnej zasługi,
Nie uskarbiłem jej przez wiek tak długi;
Lękam się kary, którąś mi przeznaczył:
Bo czy przebaczysz, gdym ja nie przebaczył?

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 273

Anonim z lat 1939 -1943

* * *
Jako i my odpuszczamy — o Wiekuisty
Odpuszczać każesz winy tym, co nas skrzywdzili!
I naszym winowajcom — Źródło Mocy czystej!
Czyż każesz nam zapomnieć, żeśmy wolni byli?

Że radość w nas zdławiono i jak Ciebie, Chryste,
Wywiódłszy na Golgotę do krzyża przybili,
Tak Ją ukrzyżowano, Jej serce świetliste
Przebito włócznią cierpień — tej nie pomnieć chwili?

Przebaczyć bezmiar męki ciał najdroższych każesz?
Zapomnieć w ich źrenicach ból śmiertelnej trwogi,
Krzyk skargi zagłuszony w dymach i pożarze —

Obraz krwi i zniszczenia, konań i pożogi?
O Chryste — odpuścimy! — Ale Ty ukarzesz,
A narzędziem Twej kary — my, nie Twoje wrogi.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 314

Bronisława Ostrowska

Nie pracuję, O Panie!..

Nie pracuję, o Panie! a przeciem strudzona.
Nie dźwigam snopa kłosów ani wody dzbanka.
Anim ja Ruth kłosiarka, ni Samarytanka —
Jakoż Ty ku mnie, Panie, wyciągniesz ramiona?

A w ogrójcu, gdzie pusta czernieje mogiła,
Gdy o jutrzni Cię spotkam, świętego przechodnia —
Jak odpuścisz mi winy, które spełniam co dnia,
Gdy nie mam winowajców, bym im odpuściła?

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 22

Lusia Ogińska  

Obowiązek przebaczenia
(Ewangelia według św. Łukasza: 17, 3 —4)

Jeśli brat zrobi krzywdę tobie,
przyjdzie o wybaczenie prosić,
to ty mu wybacz i mu powiedz,
że w sobie nie masz złości!

Jeśli brat w winę znów popadnie
i znów zapragnie wybaczenia,
to ty mu rzeknij, rzeknij ładnie,
że złości w sobie nie masz!

A jeśli na dzień siedem razy
zawini brat przeciwko tobie
i prosić łaski się odważy
…to co mu wtedy powiesz?

Powiedz: — Wybaczam!
I spójrz w serce!
Czy twoje serce grzeszy rzadziej?
…………………………………………….
…………………………………………….
Bóg ci wybacza znacznie więcej
…więcej niż siedem razy na dzień!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 65

Wacław Oszajca

bracie 

podzielam twoje zdanie
masz słuszność mówiąc
że mogą kiedyś o nas powiedzieć
żeśmy przegapili moment pozostawiając
przy życiu powalonego już wroga

być może
wiele jeszcze wycierpimy
lecząc pokąsane nogi
ale przecież to cierpienie jest nasze własne

i pies nasz choć na obcej służbie

«Reszta większa od całości», Warszawa 2003, str. 45

Gubbio Św. franciszek i wilk

Gubbio Św. franciszek i wilk

Wacław Oszajca

Franciszek z Asyżu poucza owieczkę

spotkali się w czarnym borze
rozmawiali długo
na pożegnanie
jeden drugiego
uściskał ucałował

spocona ze strachu owieczka
wykrztusiła
to był wilk
z wilkiem rozmawiałeś bracie Franciszku

z bratem wilkiem
poprawił Franciszek

 „..Ty za blisko, my za daleko… „, Lublin 1985” str. 140

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta piąta Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 20, 1 – 16;

 

Słowo Boże

Przypowieść o robotnikach w winnicy

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy.
2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie,
4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”.
5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?”
7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy!”
8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!”
9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze
10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.
11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi,
12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”.
13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną?
14 Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie.
15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”
16  Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

Rembrandt Przypowieść o robotnikach w winnicy

Rembrandt Przypowieść o robotnikach w winnicy

Refleksja

Jan Twardowski

Sprawiedliwość 

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne

jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą

umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str.163

Roman Indrzejczyk

Modlitwa człowieka smutnego

Biegną moje myśli,
Wznoszą się do Ciebie…
Chociaż serce pełne, jednak pustkę czuję.
Nie stać mnie na patos, uroczyste słowa…
(tyle się wzniosłości w życiu nasłuchałem).
Nie wiem, co powiedzieć…
Nie będę się skarżył,
A wstydzę się prosić,
Wszak Ty, Boże, wszystko lepiej wiesz ode mnie.
Ktoś mnie bardzo skrzywdził,
Ktoś mnie nie rozumie,
Tamci oczekują, że wszystko dostaną
Cokolwiek by chcieli –
Nawet bez wysiłku…
A ci się dziwują, że dobro istnieje,
Ze ja jeszcze wierzę w zwykłą ludzką miłość…
Ty, Boże, wiesz wszystko
Wszystko wiesz najlepiej…
Więc przyjmij te słowa z harcerskiej modlitwy,
Słowa zwykłe, proste,
Lecz dziecięco szczere –
,,O Panie, Boże, Ojcze nasz, w opiece swej nas miej”…

«I niech tak zostanie», Warszawa 2005, str. 20

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta szósta Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 21, 28 – 32;

 

Słowo Boże

Bernardo Strozzi Nawrócenie Zacheusza

Bernardo Strozzi Nawrócenie Zacheusza

Przypowieść o dwóch synach

28 Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: „Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy!”
29 Ten odpowiedział: „Idę, panie!”, Lecz nie poszedł.
30 Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: „Nie chcę”. Później jednak opamiętał się i poszedł.
31 Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca?» Mówią Mu: «Ten drugi». Wtedy Jezus rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego.
32 Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwoścI, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Refleksja

Lusia Ogińska

O dwóch synach
        (Ewangelia według św. Mateusza: 21, 28 — 32)

Sędziwy ojciec rzekł do syna:
— Dziecko, popracuj dziś w winnicy.
Syn odpowiedział: — Pójdę, Panie,
ty na mnie zawsze możesz liczyć!
Jednak nie poszedł syn próżniaczy,
pomimo danej obietnicy,
a Ojciec za nim z smutkiem patrzył,
samotny poszedł do winnicy…

Dwóch synów miał ów stary człowiek,
drugiemu zadał też pytanie:
— Pójdziesz w winnicę, synu? Powiedz?
Syn drugi odrzekł: — Nie chcę, Panie,
lecz opamiętał się po chwili,
starego Ojca ucałował,
ruszył w winnicę, już bez słowa;
pracując swoich słów się wstydził!
Który z nich spełnił wolę Ojca?
Czy ten co skłamał w obietnicy?
Czy ten co wzbraniał się do końca,
ale pracował na winnicy?

Bo jeden gada, drugi czyni!
Pierwszy jak czyste płótno lniane,
bo nic nie robiąc — nie zawinił,
przecież zawołał: Pójdę, Panie!

Drugi nie imał się pacierza,
nie często wołał, rzadko klękał,
że sercu swemu nie dowierzał,
W końcu swe serce opamiętał!

Nie ten, kto tylko woła: Panie,
dnie całe modli się w świątyni,
lecz ten, kto pracą dobro czyni,
wśród wyróżnionych w niebie stanie!

Nawet zbrodniarze i nędznicy
pracować mogą na winnicy!
………………………………
………………………………
Choćbyś był łotrem, ladacznicą,
idź zaopiekuj się winnicą!
Wołają ciebie, pragną ciebie!
Wiedz, pierwszym Dobry Łotr był w niebie!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 27

Beata Obertyńska

* * *
Zawsze to moje miałkie „bym”! Już chwyt bez mała!
Forma, co się jak fiszbin giąć da w strony obie…
Ciągle: choćbym – ach! gdybym – bym była – bym chciała!!
Kiedyż Ci powiem wreszcie, że: chcę! Będę! Zrobię!

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 97

Jan Twardowski

Którędy

Którędy do Ciebie
czy tylko przez oficjalną bramę

za świętymi bez przerwy
w sztywnych kołnierzykach
niosących przymusowy papier z pieczątką
może od innej strony
na przełaj
trochę naokoło
od tyłu poprzez ciekawą wszystkiego rozpacz
poprzez poczekalnię II i III klasy
z biletem w inną stronę
bez wiary tylko z dobrocią jak na gapę
przez ratunkowe przejścia na wszelki wypadek
z zapasowym kluczem od samej Matki Boskiej
przez wszystkie małe furtki zielone otwierane z haczyka
przez drogę niewybraną
przez biedne pokraczne ścieżki
z każdego miejsca skąd wzywasz
nie umarłym nigdy sumieniem

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str.157

Tycjan Chrystus i Maria Magdalena Noli Me tangere

 

 

Jan Twardowski

W kolejce do nieba

Powoli nie tak prędko
Proszę się nie pchać
najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
i dopiero na samym końcu
święty staje się podobny do świętego

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 212

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta siódma Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 21, 33 – 43;

 

 Słowo Boże

El Greco Chrystus piastuje Krzyż

El Greco Chrystus piastuje Krzyż

Przypowieść o przewrotnych rolnikach

33 Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
34 Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny.
35 Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali.
36 Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili.
37 W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.
38 Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”.
39 Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili.
40 Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?»
41 Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze».
42 Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach.
43 Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.

Refleksja

Jan Twardowski

W jarzębinach

krew płynie z Twojego boku
wakacje a taki blady
i właśnie dlatego wierzę
żeś wszechmogący i słaby
że w jarzębinach wisisz
dzwońce cię podziobały
właśnie dlatego kocham
że jesteś wielki mały
rozeszły się całkiem drogi
zgubiło się i odkryło
pozostał człowiek i Pan Bóg
mój grzech moja miłość

„nie przyszedłem pana nawracać” , Warszawa 1986, str. 372

Lusia Ogińska

Przewrotni rolnicy
(Ewangelia według św. Mateusza: 21, 33 — 42)

Gospodarz winnicę założył.
Otoczył ją murem, poszerzył,
gdy tłocznię w winnicy otworzył
to całość rolnikom powierzył.

Nadchodził czas zbiorów w winnicy,
posłał więc sługi po plony,
lecz sługi. . . obili rolnicy,
i odrzucili zhańbionych.

Posłańców wysłanych powtórnie,
znów bili rolnicy-oprawcy
i śmiali się hardo, jak durnie:
— Twe wino dziś piją dzierżawcy!

Więc posłał gospodarz dziedzica,
posłał pierworodnego:
— To przecież jest jego winnica,
nie ważą się porwać na niego!

A oni pijani się śmiali:
— Nie ważne kto ojcem… kto synem!
A potem go ukrzyżowali,
krew jego mieszała się z winem!
………………………….
…………………………
Nadejdzie czas sprawiedliwości
na nędznych, co podle służyli,
nie będzie już dla nich litości,
bo miłość wysłaną zabili!
Nadejdzie czas plonów w winnicy!
Czyście gotowi — nędznicy?

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 31

Czesław Miłosz

Odległość

W pewnej odległości postępuję za Tobą, wstydząc się podejść bliżej.
Choć wybrałeś mnie na robotnika Twojej winnicy i tłoczyłem grona Twego gniewu.
Każdemu wedle jego natury, nie zawsze, co ułomne, ma być uleczone.
Nie wiem nawet, czy można być wolnym, bo trudziłem się wbrew mojej woli.
Wzięty za kark, jak chłopczyk, który kopie i gryzie,
Aż zasadzą go do nauki i każą stawiać litery.
Chciałem być taki, jak wszyscy a dostałem gorycz odłączenia.
Myślałem, że będę wśród równych, a zbudziłem się obcy.
Przyglądając się obyczajom, jakbym przywędrował tu z innego czasu,
Winien odstępstwa od wspólnoty w obrzędzie.
Tak wielu jest dobrych i prawych, ci najsłuszniej byli wezwani. I gdziekolwiek
stąpasz po ziemi, tam idą i towarzyszą.
Może to prawda, że Ciebie w skrytości kochałem.
Ale bez wielkiej nadziei, że będę przy Tobie jak oni.

„To, co pisałem”, Warszawa 1998, str. 322

Czesław Miłosz: „Choć mnie wybrałeś do winnicy mojej”

Czesław Miłosz: „Choć mnie wybrałeś do winnicy mojej”

Jan Zieliński

Jezus do głupio uśmiechniętego

Mój drogi
to ja pozwoliłem
by ogarnęła cię ciemność
by nazwali cię idiotą
jest między nami nić porozumienia
gorąca linia pod chorą twarzą
oni kiedyś zobaczą
że dałem ci pełny kosz miłości
że kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym
naprawdę

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 64

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta ósma Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 22, 1 – 14;

 

Słowo Boże

Przypowieść o uczcie królewskiej

Andrea Celesti Uczta Baltazara

Andrea Celesti Uczta Baltazara

1 A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich:
2 «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi.
3 Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.
4 Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!”
5 Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa,
6 a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali.
7 Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.
8 Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni.
9 Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”.
10 Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami.
11 Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny.
12 Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał.
13 Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.
14 Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

Refleksja

Wacław Oszajca

„mój psalm czwarty” 

zasmuciłem się gdy powiedziano mi idziemy do domu Pana
droga daleka a czas krótki
wokół ludzie mówiący obcą mową

po paru krokach sił mi zabrakło usiadłem
i wtedy powiedziano do mnie uśmiechnij się
jesteś przecież w domu Pana
kamień na którym siedzisz a o który się potknąłeś
On na drodze położył On też dla ciebie wyprowadził
wodę którą twarz chłodzisz a mowa której nie rozumiałeś
Pan zamknął twoje uszy żebyś Jego głos usłyszał

„..Ty za blisko, my za daleko… „, Lublin 1985”, str. 102.

Rembrandt Uczta Baltazara

Rembrandt Uczta Baltazara

 

Beata Obertyńska 

* * *
Nie miałam szat godowych, ni włosów spiętych sztucznie.
W opłotkach głos sług Twoich zaskoczył mnie – i grzeszna –
zapomniałam, że takich nie sadza się przy uczcie,
zobaczyłam na oścież drzwi otwarte – i weszłam.

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 66

 

Wacław Oszajca

na zabawie 

od tylu lat
usiłuję tańczyć z tobą Panie
nie mogę jednak
pochwycić twego rytmu
miotam się po parkiecie
gubię krok
słyszę inna muzykę
bliższą mi i łatwiejszą

każ grać głośniej Panie
albo wycisz tę drugą kapelę
bo nie wiem czy nadążę

 „..Ty za blisko, my za daleko… „, Lublin 1985”, str. 97

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta dziewiąta Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 22, 15 – 21;

 

Słowo Boże

Gustave Doré Jezus o podatkach

Gustave Doré Jezus o podatkach

Sprawa podatku

15 Wtedy faryzeusze odeszli i naradzali się, jak by podchwycić Go w mowie.
16 Posłali więc do Niego swych uczniów razem ze zwolennikami Heroda, aby Mu powiedzieli: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Na nikim Ci też nie zależy, bo nie oglądasz się na osobę ludzką.
17 Powiedz nam więc, jak Ci się zdaje? Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie?»
18 Jezus przejrzał ich przewrotność i rzekł: «Czemu Mnie wystawiacie na próbę, obłudnicy?
19 Pokażcie Mi monetę podatkową!» Przynieśli Mu denara.
20 On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?»
21 Odpowiedzieli: «Cezara». Wówczas rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga».
22 Gdy to usłyszeli, zmieszali się i zostawiwszy Go, odeszli.

Refleksja 

Czesław Miłosz

Dziękczynny

Obdarowałeś mnie, Boże – Czarodzieju.
Wdzięczny Tobie jestem za dobre i złe.
W każdej rzeczy na ziemi światłość wiekuista
Jak teraz tak i w dzień po mojej śmierci.

„To, co pisałem” , Warszawa 1998, str. 323

Wacław Oszajca

o stworzeniu człowieka

nocą
wracał Bóg do siebie
brzegami lądów i oceanów
zdziwił się że woda w popłochu
ucieka mu sprzed nóg
a ziemia pręży grzbiet
zatrzymał się
łagodnym głosem przywoływał wodę
delikatną pieszczotą oswajał ziemię
i kiedy były znowu razem
ramionami je ogarnął
przytulił
ucałował
pocałunek został odwzajemniony
i tak stał się człowiek

„Ty za blisko. my za daleko”, Lublin 1985, str. 12

Michał Anioł Stworzenie Adama

Michał Anioł Stworzenie Adama

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 22, 34 – 40;

 

Słowo Boże

Największe przykazanie

34 Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem,
35 a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę:
36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»
37 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem
38 To jest największe i pierwsze przykazanie.
39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».

Refleksja

William Hogarth Dobry Samarytanin

William Hogarth Dobry Samarytanin

Jan Zieliński

Zaproście Mnie do stołu

Najpierw tu i tam rozesłano zaproszenia
potem były przygotowania nerwowe
wreszcie nadszedł dzień uroczysty
witano biskupa
dzieci powiedziały cudownie wierszyki
i rzuciły się biskupowi na szyję
proboszcz postarał się o anielski uśmiech uroczy

ludzi było dużo
stali nawet na ulicy
parę osób zemdlało
błyskały flesze
fotoreporter z gazety biegał tu i tam
chór śpiewał głośno
orkiestra grała jak mogła
księża chodzili z tacą i dobrze zebrali
było wspaniale
dawno tak nie było

na ławce przed kaplicą
siedział Pan Jezus
nie wszedł do środka
nie miał zaproszenia

„Wiersze podarowane”, Warszawa 1994, str. 45

Jan Twardowski
                            Zofii Małynicz
Żal

Żal ze się za mało kochało
że się myślało o sobie
że się już nie zdążyło
że było za późno

choćby się teraz pobiegło
w przedpokoju szurało
niosło serce osobne w telefonie
szukało słuchem szerszym od słowa

choćby się spokorniało
głupią minę stroiło
jak lew na muszce

choćby się chciało ostrzec
że pogoda niestała
że tęcza zbyt czerwona
a sól zwilgotniała

choćby się chciało pomóc
własną gębą podmuchać
w rosół za słony

wszystko już potem za mało
choćby się łzy wypłakało
nagie niepewne

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 243

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta pierwsza Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 23, 1 – 12;

 

Słowo Boże

Ostrzeżenie przed uczonymi w Piśmie  

Duccio di Buoninsegna Umycie nóg

Duccio di Buoninsegna Umycie nóg

1 Wówczas przemówił Jezus do tłumów i do swych uczniów tymi słowami:
2 «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze.
3 Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią.
4 Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.
5 Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów.
6 Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach.
7 Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.
8 Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście.
9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie.
10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.
11 Największy z was niech będzie waszym sługą.
12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony»

Refleksja

Janusz Pasierb

Gdyby

gdyby nie rana z boku
skądżebyś wiedział

gdyby nie ciemność wokół
kogoś byś widział

gdyby nie cisza głucha
po co byś wołał

gdyby nie blizna na sercu
jakbyś pamiętał

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 62

Czesław Miłosz

Im więcej 

Im więcej razy na dzień jesteś znieważony,
Im śmieszniejsze na Ciebie wkładają korony
I krzyczą urągając: pokaż swoją siłę,
Albo liczą Cię między pamiątki niebyłe,
Im więcej żalu, drwiny, gniewu, oskarżenia,
Bo słowo Twoje z miejsca nie ruszy kamienia,
Tym bardziej pewnym mogą być tego jednego:
Że Ty jesteś, zaiste, Alfą i Omegą

„To, co pisałem”, Warszawa 1998, str. 320

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta druga Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 25,1-13;

 

Słowo Boże

Przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych

1 Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego.
2 Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych.
3 Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy.
4 Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach.
5 Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
6 Lecz o północy rozległo się wołanie: „Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!”
7 Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy.
8 A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”.
9 Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!”
10 Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto.
11 W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam!”
12 Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was”.
13 Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Refleksja

Mistrz flamandzki Sąd Ostateczny mądrych i głupich panien

Mistrz flamandzki Sąd Ostateczny mądrych i głupich panien

Maria Imelda Kosmala

Czytanie z gwiazd

Dziś niebo
ma tylko
pięć gwiazd

Noce są przypowieścią

Zejdźmy
jak panny mądre
ze światłem
w matowych źrenicach
na rozmodlone
dno północy

Nie lękajmy się
senności przemieniać
w czuwanie

Północ
ma głos Oblubieńca

Nie będzie czekał
na świt

O którejkolwiek porze
przybywa
Rozpoczynają się GODY

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 54

Jan Twardowski

Czekanie

Myślisz – znowu się spóźnia
zaraz się obrażasz
marudzisz jak sikorka ta brzydsza bez czubka

kto miłości nie znalazł już jej nie odnajdzie
a kto na nią wciąż czeka nikogo nie kocha
martwi się jak wdzięczność że pamięć za krótka

miłość dawno przybiegła i uklękła przy nas
spokojna bo szczęście porzuciła ciasne
spróbuj nie chcieć jej wcale
wtedy przyjdzie sama

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str.246

Beata Obertyńska

* * *
Kiedy mi słodkiej zabrakło oliwy,
dolałam w lampę odwaru gorczycy…
Dziś – Panny Głupiej płomyk chybotliwy –
serce mi kopci i skwierczy, i syczy…

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 89

Jan Twardowski

Nie ma czasu

Nie za bardzo wiadomo jakże to się dzieje
ze czas wtedy przychodzi gdy go wcale nie ma
i w sam raz tyle tylko ile go potrzeba
nawet we śnie gdy ciało podobne do duszy
kto ma czasu za dużo wszystko czyni gorzej

jeśli kochasz czas zawsze odnajdziesz
nie mając nawet ani jednej chwili
na spotkanie list spowiedź na obmycie rany
na smutku w telefonie długie pół minuty
na żal niespokojny i na rozeznanie
że dobrzy są mniej dobrzy a źli trochę lepsi
bo w życiu jest tylko morał niemoralny

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 265

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta trzecia Niedziela Zwykła
Rok A
Ewangelia: Mt 25, 14 – 30;

 

Słowo Boże

Przypowieść o talentach

14 Podobnie też [jest] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek.
15 Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz
16 ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć.
17 Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa.
18 Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana.
19 Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.
20 Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”.
21 Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
22 Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”.
23 Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”
24 Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał.
25 Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!”
26 Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał.
27 Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność.
28 Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów.
29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma.
30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Refleksja

Hieronim Francken Przypowieść o pannach mądrych i głupich

Hieronim Francken Przypowieść o pannach mądrych i głupich

Lusia Ogińska

Talenty
          (Ewangelia według św. Mateusza: 25, 14 — 27)

Otworzyły swe łono chmury w nieboskłonie
na jedną krótką chwilę, na moment zaklęty,
by się z rozkazu Stwórcy sypnęły talenty,
i na duszę spadały, gdy się rodził człowiek!

Jeśli rozum chce serca, a pracy chcą dłonie,
życie ludzkie jest skarbcem, w którym tkwią diamenty!
Tylko trzeba to cenić — rozwijać talenty,
bo nic, co darmo dano, tutaj nie jest twoje!

Przyjdzie Pan i człowieka rzetelnie rozliczy!
Przyjdzie czas rozrachunku z zasiewanych ziaren,
przyjdzie czas rozliczenia — czynów, skutków, przyczyn…
…………………………………………………
…………………………………………………
Jeśliś ty sam wstydliwie ukrył swoją wiarę:
czy z dna serca wypełznie zakopany talent
— czy pierś pustkę objawi wypełnioną… niczym??!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 33 

Jan Twardowski

Przeciw sobie

Pomódl się o to czego nie chcesz wcale
czego się boisz jak wiewiórka deszczu
przed czym uciekasz jak gęś coraz dalej
przed czym drżysz jak w jesionce bez podpinki zimą
przed czym się bronisz obiema szczękami

zacznij się wreszcie modlić przeciw sobie
o to największe co przychodzi samo

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 261

Jan Twardowski

Jest

Jest jeszcze taka miłość
ślepa bo widoczna
jak szczęśliwe nieszczęście
pół radość pół rozpacz
ile to trzeba wierzyć
milczeć cierpieć nie pytać
skakać jak osioł do skrzynki pocztowej
by dostać nic
za wszystko

miej serce i nie patrz w serce
odstraszy cię kochać

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 228

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok A     Powrót do Linki

Do góry

Chrystus - Król

34 Niedziela Zwykła – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata
Rok A
Ewangelia: Mt 25, 31 – 46;

 

Słowo Boże

Sąd Ostateczny

31 Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały.
32 I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów.
33 Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie.
34 Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!
35 Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
36 byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.
37 Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić?
38 Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię?
39 Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”
40 A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie.”
44 Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”
45 Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”.
46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego».

Refleksja

Hans Memling Sąd Ostateczny - panel centralny

Hans Memling Sąd Ostateczny – panel centralny

Maria Imelda Kosmala

Odwiedziny aniołów

Południem
przez dojrzale lazurro
zeszły Anioły Pańskie
sygnaturek pięknych klasztorów pod niskie czoło
rachitycznej lepianki

Zapłakał biedak z żalu

Zmieszały się Anioły
złociste skrzydła zostawiając za progiem

A biedak rzekł:

Przyszło Niebo —
a ja czekałem na człowieka
na ludzkie ręce z ciepłą strawą

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 58

Jan Twardowski

Jeszcze 

Jeszcze się trzymasz własnego szczęścia za włosy
odkładasz sobie w byle garnuszku
piszesz pamiętnik to znaczy stawiasz sobie pomnik
dlatego powietrze karmi cię skąpo
nie prowadzą niewidzialne ręce
to co wielkie nie przychodzi mimo woli
ból daremny – bo nie umierasz

nie umiesz oddać siebie
jakże masz dostać wszystko

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 251

Jan Twardowski 

Głodny

Mój Bóg jest głodny
ma chude ciało i żebra
nie ma pieniędzy
wysokich katedr ze srebra

Nie pomagają mu
długie pieśni i świece
ma pierś zapadłą
nie chce lekarstwa w aptece

Bezradni
rząd ministrowie żandarmi
tylko miłością
mój Bóg się daje nakarmić

„ABC księdza Twardowskiego. Rok A”, Warszawa 2002, str. 152

Cyprian Kamil Norwid

Obojętność

1
Jeżliś zdradzony w życiu kilka razy,
Oh! jakiż to wielki ból…
Współczuję skargę twą ponad wyrazy:
Łez moich tyś Pan! Tyś król!

2
Lecz skoro w roku zdradzili cię ludzie
T r z y s t a – s z e ś ć d z i e s i ą t y – r a z?…
Serca mi nie stać i byłbym w obłudzie,
Nie będąc głuchym jak głaz.

3
Im mniej kto zdradzan, tym srożej zdradzony! –
Lecz kto nie doznał – jak zdrad:
Męczeńskich nie dość mu palm i korony,
Nad które cóż? dawa świat…

„Pisma wybrane T.I. Wiersze”, Warszawa 1968, str. 377

Powrót do Niedziele Zwykłe A   Powrót do Linki

Do góry