Niedziele 13 – 23 C

Rafael Santi Cudowny połów ryb

Rafael Santi Cudowny połów ryb

Róża1

 

 

13 Niedziela Zwykła C
14 Niedziela Zwykła C
15 Niedziela Zwykła C
16 Niedziela Zwykła C
17 Niedziela Zwykła C
18 Niedziela Zwykła C
19 Niedziela Zwykła C
20 Niedziela Zwykła C
21 Niedziela Zwykła C
22 Niedziela Zwykła C
23 Niedziela Zwykła C

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzynasta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 9, 51 – 62;

 

Słowo Boże

Niegościnni Samarytanie

51 Gdy zbliżały się dni Jego odejścia, postanowił i On udać się do Jeruzalem.
52 Przed sobą wysłał gońców. Podążyli przodem i weszli do jakiejś wsi samarytańskiej, aby Mu tam przygotować.
53 Nie przyjęto Go jednak, ponieważ szedł w kierunku Jeruzalem.
54 Jakub i Jan, którzy tego doświadczyli, rzekli: „Panie, chcesz, abyśmy rozkazali, by ogień spadł z nieba i strawił ich?”
55 Odwróciwszy się do nich, upomniał ich.
56 Poszli do innej wsi.

Trzej naśladowcy Jezusa

57 Kiedy szli drogą, odezwał się ktoś do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”.
58 Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptactwo z przestworzy – gniazda, a Syn Człowieczy nie ma na czym głowy oprzeć”.
59 Innemu rzekł: „Chodź ze mną”. On odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść, aby pogrzebać mojego ojca”.
60 Na to mu rzekł: „Zostaw umarłym grzebanie swoich umarłych, a ty idź i nieś wiadomość o królestwie Bożym”.
61 Odezwał się jeszcze inny: „Pójdę z Tobą, Panie, lecz pozwól mi najpierw pożegnać się ze swoimi w domu”.
62 Jezus mu odpowiedział: „Nikt, kto przykłada rękę do pługa, a spogląda do tyłu, nie jest zdatny do królestwa Bożego”

Albrecht Dürer Ucieczka z Sodomy

Albrecht Dürer Ucieczka z Sodomy

Refleksja

Janusz Pasierb

Katedra w Sewilli

W czasach religijności
mierzonej rozsądną miarą
zdumiewa postanowienie
kanoników z Sewilli
z roku 1401:

Zbudujemy kościół tak wielki
by ci co go zobaczą
wzięli nas za szaleńców

Nikt już nie opamięta
kto był wówczas rozważny
i odradzał budowę

Tak powstaje kościół

«Kategoria przestrzeni», Pelplin 2007, str.106

Jan Zieliński

Kuszenie III

Usiądź wygodnie
zapal lampę
wspominaj
to takie przyjemne
to co było
obejrzyj stare fotografie
ukryte w szufladzie pamiątki
ucięte kiedyś pukle włosów
zeszyty z pierwszej klasy

to takie przyjemne
patrzenie do tyłu
za siebie
za pług

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 83

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Czternasta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 10, 1 – 12. 17 – 20;

 

Słowo Boże

Wysłanie siedemdziesięciu dwóch

1 Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
2 Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
3 Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki.
4 Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie!
5 Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi!
6 Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was.
7 W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu.
8 Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą;
9 uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże.
10 Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie:
11 Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże.
12 Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu.

Radość apostoła

17 Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają».
18 Wtedy rzekł do nich: «Widziałem szatana, spadającego z nieba jak błyskawica.
19 Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi.
20 Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie».

Alburgh, Norfolk Chrystus Dobry Pasterz

Alburgh, Norfolk Chrystus Dobry Pasterz

Refleksja 

Jan Twardowski

Wiara

Biło serce w gardle
Już odszedł – beczałem

Ktoś nie wiedząc chwycił mnie za ucho
rzucił jak koc na ziemię –
– Ucz się wiary – krzyczał

Pokazałem mu język
bo wiara to nie nauka
– to doświadczenie

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 371

Janusz Pasierb

Słowo

okaleczonym językiem
obracam rozżarzony węgiel
przytrzymuję wargami
żeby nie upadł na ziemię

nie rozumiem nigdy
jak z tego bełkotu
z świadectwa kaleki
ludzie mogą czerpać
coś
co im pozwala
żyć
cierpieć
umierać

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 5

Jan Zieliński

Ciało

Płaszcz zarzucony na ramiona duszy
poszarpany przez wichry
gryziony przez choroby
cerowany przez lekarzy
przez kobiety malowany
nie wiadomo po co
starzeje się z dnia na dzień
z każdą zmarszczką
zawrotem głowy
zanikiem pamięci
tak nieuchronnie
że radośnie i pięknie
zbliża się
do wyplucia ostatniego oddechu
do ostygnięcia krwi
aż zostanie wyrzucony na śmietnik
gdzie chodzi grabarz
i czyni wszystko prochem

w szafie niebiańskiej
wisi nowy płaszcz
czeka na swój czas
wie dobrze że jest darem
Oblubieńca

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 35

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Piętnasta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 10, 25 – 37;

 

Słowo Boże

Miłość bliźniego

25 A oto powstał jakiś uczony w Prawie i wystawiając Go na próbę, zapytał: «Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?»
26 Jezus mu odpowiedział: «Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?»
27 On rzekł: Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego*.
28 Jezus rzekł do niego: «Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył»*.
29 Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: «A kto jest moim bliźnim?»

Miłosierny Samarytanin

30 Jezus nawiązując do tego, rzekł: «Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli.
31 Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął.
32 Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
33 Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko:
34 podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.
35 Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: „Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał”.
36 Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?»
37 On odpowiedział: «Ten, który mu okazał miłosierdzie». Jezus mu rzekł: «Idź, i ty czyń podobnie!»

Rembrandt Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem

Rembrandt Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem

Refleksja

Lusia Ogińska

Dobry Samarytanin
    (Ewangelia według św. Łukasza: 10, 30 — 36)

Zbójcy napadli raz wędrowca,
obdarli go i go obili!
Pośród pustyni, żaru, słońca
na wpół martwego zostawili…

Przechodził drogą kapłan pewien,
on pierwszy dostrzegł pobitego,
odwrócił głowę, rzekł do siebie:
trzeba pomodlić się za niego!
I ruszył mocno rozmodlony
nie patrząc na wędrowca wcale.
Wiatry zawyły jak demony,
śmiały się hieny i szakale!

Z Jerozolimy szedł lewita,
on też ominął postać w mroku,
leżącą cicho, krwią obmytą…
Lewita ów przyśpieszył kroku.
Zaśmiały się szakale, hieny,
wiatry zawyły jak demony:
— My się zajmiemy nim. . . zajmiemy,
Idź, idź. . . lewito zamyślony!

Samarytanin był w podróży,
widząc człowieka pobitego,
zapłakał nad nim — i się wzruszył,
oliwą przetarł rany jego.

Posadził na jucznego osła,
dodawał ducha mu, i wiary…
I do gospody wiódł wędrowca…
Dwa miłosierne dał denary!
Umilkły hieny i szakale,
wicher zatrzymał się w złym pędzie,
tylko demony wyły dalej:
— 0, bądź przeklęte, miłosierdzie!…

Kto był naprawdę miłosierny?
Kto był naprawdę Bogu wierny?
Czy kapłan ów tak rozmodlony?
Czy ów lewita zamyślony?
………………………….
………………………….
Czy ten nad człekiem pochylony,
który się w modłach swych nie gubi,
a nad cierpieniem urnie szlochać,
ten co nie musi wiele mówić,
bo chce i urnie mocno kochać!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 45

Roman Indrzejczyk

Nikt nie zauważył…

Nie na końcu świata,
Lecz tu, obok Ciebie,
Skrzywdzono człowieka…
Nikt nie zauważył !

Nieprawda, widzieli,
Nawet się wzburzyli –
Trzeba coś uczynić…
Czas płynął, jak zawsze!

Krytyczne oceny,
Mądre komentarze,
Nieśmiałe współczucie…
Nic się nie zmieniło !

Ktoś mądry potwierdził –
Nie można inaczej.
Że płaczesz – to trudno…
Życia nie zatrzymasz!

«I niech tak zostanie», Warszawa 2005, str. 13

Gustave Doré Przybycie Samarytanina do Gospody

Gustave Doré Przybycie Samarytanina do Gospody

Jan Zieliński

Bliźni

Gdzieś na ziemi
żyje ktoś kogo nie znam
nie wiem jakie ma oczy
i jak się uśmiecha

kiedy spotkamy się
podam mu rękę
powiem – cześć stary
nie widziałem cię nigdy
a tak dobrze się znamy

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 62

Jan Zieliński

Kościół

W głupocie swojej myślałem
będę miłosierny
pochylę się nad bratem
i pochylałem się nad nim
w wielkim egoiźmie
myślałem że chodzę
wołałem chodźcie za mną

teraz tak nie wołam
bo zobaczyłem inaczej
teraz dziękuję
że kiedy leżałem na drodze bez życia
razem z Adamem
pogryziony przez psy
zatrzymał się nade mną Samarytanin

jestem nadal nie uzdrowiony
ale leżę w gospodzie
gdzie płynie oliwa i wino
do moich ran
gospodarz z góry opłacony
podaje lekarstwa
pociesza
mówi że Pan
niedługo będzie wracał

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 4

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Szesnasta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 10, 38 – 42;

 

Słowo Boże

Marta i Maria

38 W dalszej ich podróży przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu*.
39 Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.
40 Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: «Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła».
41 A Pan jej odpowiedział: «Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele,
42 a potrzeba <mało albo> tylko jednego*. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona».

Henryk Siemiradzki Chrystus w domu Marty i Marii

Henryk Siemiradzki Chrystus w domu Marty i Marii

Refleksja

Wacław Oszajca

Marta z Betanii

Marto
Marto
to tak niewiele trzeba
kiść winogronu
parę słodkich fig
jęczmienny placek z miodem
i chłodną wodą
kubek winnego wina
by zdrożony gość
zapomniał o upale

«…Ty za blisko, my za daleko…», Lublin 1985, str. 20

Jan Twardowski

niejedzenie

Mario siostro Łazarza
gdy Pan wszedł do domu
zapomniałaś o piecu
nie nakryłaś stoki
bo miłość zaczyna się od niejedzenia
nieważnym stał się czajnik inaczej naciągacz
kasza jak chuda wrona sądzona za rozpacz
czosnek jak zęby wiedźmy
z zasady nierówne
powiedz siostrze swej Marcie

gdy Pana zobaczę —

czemu latasz po kuchni i po rondle skaczesz

— nic nie zjem. Padnę na pysk
jak grzech się rozpłaczę

«nie przyszedłem pana nawracać», Warszawa 1986, str. 354

Maria Imelda Kosmala

Uciekam

Sprzed oczu
w których rozświergotane milkną skowronki

Sprzed oczu
martwych jak wygasłe słońce

Sprzed oczu
co ważą i szacują nard rozlany u Nóg

Sprzed oczu
śledzącego ruch palca piszącego na piasku

Sprzed oczu
dla których łaska nawet nie jest laską

U c i e k a m

na skrzydłach fioletowych cieni
w Betanię Najmiłosierniejszych źrenic

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 17

Jan Zieliński

Johannes Vermeer Chrystus w domu Marty i Marii

Johannes Vermeer Chrystus w domu Marty i Marii

Spojrzenie Jezusa

Nie odrywam oczu od ciebie
widzę głębiej niż grzech
oblubienico

twoja szata biała
suknia ślubna
ciało nowe młode
dusza majowa

twoje rany
to tylko mgła
która się rozwieje
wosk który się rozpłynie
w ogniu Mojego spojrzenia

jeśli pozwolisz

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 13

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Siedemnasta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 11, 1 – 13;

 

Słowo Boże

Modlitwa

1 Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów».
2 A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie:
Ojcze, niech się święci Twoje imię;
niech przyjdzie Twoje królestwo!
3 Naszego chleba powszedniego* dawaj nam na każdy dzień
4 i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».

Natrętny przyjaciel

5 Dalej mówił do nich: «Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: „Przyjacielu, użycz mi trzy chleby,
6 bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać”.
7 Lecz tamten odpowie z wewnątrz: „Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie”.
8 Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.

Wytrwałość w modlitwie

9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam.
10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą.
11 Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża?
12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona?
13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą».

Luca Signorelli Modlitwa w Ogrójcu

Luca Signorelli Modlitwa w Ogrójcu

Refleksja

Zygmunt Ławrynowicz

Panie naucz nas się modlić 

Panie naucz nas się modlić
byśmy byli jako pielgrzymi
wędrujący przez rzeki złego czasu
po kamykach świętych wersetów
ale daj nam wesołe życie
oddal smutek twarzy
zakapturzonych męką
pozwól nad różą trwać w zachwycie
i na rękach unieść krople rosy
strącone skrzydłem ptaka
z porannych gałęzi

Panie naucz nas się modlić
opraw w uśmiech pogodny
godziny czarnych zamyśleń
i pozwól perły radości
wyławiać z muszli różowych
naucz nas psalmów wezbranych Twą chwalą
byśmy byli jak czułe fale
szepczące złote pacierze
u stóp wieczności

Panie naucz nas się modlić
i rozmiłować w miłości

Panie naucz nas się modlić
we dnie i w nocy i o każdej porze
w domu a zwłaszcza na ulicach
tętniących jałową gwarą
w kraju nad którym niebo się zachwyca
i tam gdzie nad nędzą płaczą aniołowie
w gotyckich katedrach i kościołach
w bogatych i biednych miastach
i w cichych zaułkach gdzie antyczna latarnia
krzykiem przeszłości wyrasta

nad szybą świata zapłakaną
pozwól nam
pozwól zgiąć kolano

Panie naucz nas się modlić
tak by modlitwą było
cale nasze życie
byśmy weseli i pogodni
rozmiłowali się w błękicie
i rozkochali się w przestworzach
byśmy byli podobni strumieniom rozśpiewanym
daleką legendą morza

Panie naucz nas się modlić
zabierz smutek z dusz osowiałych
zgarnij nam z oczu złych zwątpień pajęczyny
i pozwól pozwól Panie
niech nasze psalmy będą niby pieśni lasów
gdy po wyniosłych koronach
biegną szalone wiatry
niech wzlecą ponad światem słabym
jak szum tysiąca skrzydeł
bijących na alarm
jak płomień co noc
słomianej trwogi zapala
i pustkę niepokoju maluje
w luny błogosławionych pożarów

w każdą noc bełkotliwej trwogi
w każdy świt co budzi gwizdem przeraźliwym
Panie naucz się modlić
nas połamanych i krzywych

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 363

Władysław Milczarek

* * *
Ja Cię nie mogę zrozumieć, ja Cię nie mogę odnaleźć,
o najmądrzejszy z ludzi, Proroku z miasta Betlejem…

Chodzę samotny wśród tłumów, zaglądam w oczy jak Judasz,
może się zdradzisz uśmiechem, może ktoś z bliskich Cię wyda.

Może jak objawienie ujrzę Twe smutne oczy,
a twarda moja dusza wtedy naprawdę zapłacze.

Tak ciężko mi bez Ciebie, taką mam w sercu pustkę,
tak dawno Twego imienia nie wymawiały me usta.

Jak cień się wlecze za mną przekleństwo Twego krzyża,
wybaw mnie z tego, Panie, o nieśmiertelny Boże!

Dławi mnie straszna niewiara, o dotknij mych oczu dłonią,
a może przejrzę, a może w sercu mym zmartwychwstaniesz.

Tak trudno Cię zrozumieć, tak trudno Ciebie pojąć…
przyjdź po raz drugi umierać, Proroku z miasta Betlejem.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 281

Jan Twardowski

Zaczekaj

Kiedy się modlisz – musisz zaczekać
wszystko ma swój czas
widzą prorocy
trzeba wciąż prosząc przestać się spodziewać
niewysłuchane w przyszłości dojrzewa
to niespełnione dopiero się staje
Pan wie już wszystko nawet pośród nocy
dokąd się mrówki nadgorliwie spieszą
miłość uwierzy przyjaźń zrozumie
nie módl się skoro czekać nie umiesz

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 396

Kazimierz Andrzej Jaworski

Modlitwa Pańska

Wołamy ufnie: „Święć się Imię”
w godzin codziennych oratorium.
Głucho brzmi głos nasz w bitew dymie
i w dymie głodnych krematoriów.

Na świat, co w krwi się dziś rozbestwił,
na popiół zgliszcz, na ugór znoju
wzywamy z żarem: „Przyjdź, Królestwo”,
królestwo ducha i pokoju.

I powtarzamy: „Bądź Twa wola”
wiedząc, że dobro nie chce zła,
że kłosem się rozdzwonią pola,
że się uskrzydli każda łza.

I tych słów pilnie usta strzegą
w klęsk chwili na zagłady brzegu:
„Chleba naszego powszedniego”,
choć razowego, choć czerstwego.

I odpuść ogrom naszych win,
od złego zbaw swe pokolenie,
sądź po ojcowsku każdy czyn
i nie wódź nas na pokuszenie.

I jeszcze wybacz, łask Rozdawco,
opór warg naszych, gdy szepczemy:
„Jak i my naszym winowajcom”.
Oko jest suche. Glos jest niemy.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 109

Edward Słoński

Do Boga

Boże obłoków, gwiazd I szlaków mlecznych,
Boże wszechbytów bezkresnych i wiecznych!
Boże snów wielkich i tęsknot bezdomnych,
Boże kamiennych skał i gór ogromnych!
Boże słonecznych, uśmiechniętych wiosen,
Brzóz pochylonych i wysmukłych sosen,
I zadumanych jezior wielki Boże,
Dziś duszę swoją przed Tobą otworzę…

Szukałem Ciebie w krwawych pióropuszach,
Co ogniem płoną w bolejących duszach,
Szukałem Ciebie w wielkich ludzkich tłumach,
Szukałem Ciebie w człowieczych rozumach,
W codziennych modłach i w codziennym chlebie..‚
Na próżno, Boże, ja szukałem Ciebie
Przez całe życie!
W długiej onej męce
Skarlała dusza i osłabły ręce…
Ktoś mi zawiązał oczy I iść kazał,
Ktoś mi zawiązał uszy, chcąc, bym słuchał,
Potem ślepemu nikt drogi nie wskazał,
A kiedym pytał — tłum śmiechem wybuchał.
Tak szedłem… szedłem w ogromnej pokorze
Do Ciebie, wielki i jedyny Boże!…

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 526

Jean Chardin Modlitwa przed posiłkiem

Jean Chardin Modlitwa przed posiłkiem

 

Czesław Miłosz

O modlitwie

Pytasz mnie, jak modlić się do kogoś, kogo nie ma.
Tyle wiem, że modlitwa buduje most z aksamitu
Po którym idziemy podlatując jak po trampolinie
Nad krajobrazy koloru dojrzałego złota
Przemienione magicznym zatrzymaniem słońca.
Ten most prowadzi na brzeg Odwrócenia
Gdzie wszystko już na opak i słowo „jest”
Odsłania sens przeczuwany ledwo.
Zauważ, mówię: „my”. Każdy z osobna
Czuje tam litość dla innych, uwikłanych w ciało,
I wie, że gdyby nawet nie było drugiego brzegu
Na most nad ziemią weszliby tak samo.

«To, co pisałem», Warszawa 1998, str. 32

Wacław Oszajca

Aniele Stróżu

Aniele Stróżu musimy się umówić
jutro na matematyce dopilnuj pana żeby mnie nie pytał
sam wiesz przecież że tego meczu nie można było nie oglądać
na czwartek odrobię wszystko na piątkę zobaczysz
ale dzisiaj porozmawiaj z Aniołem Stróżem od pana
i obydwaj dopilnujcie żeby mnie jutro pan nie pytał
za to pójdę teraz spać
żebyś mnie już nie pilnował i się nie męczył

«…Ty za blisko, my za daleko…», Lublin 1985, str. 78

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Osiemnasta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 12, 13 – 21;

 

Słowo Boże

Ostrzeżenie przed chciwością

13 Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem».
14 Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?»
15 Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia».
16 I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole.
17 I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów.
18 I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra.
19 I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!
20 Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?”
21 Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem».

Hieronim Bosch Ogród ziemskich rozkoszy (centrum)

Hieronim Bosch Ogród ziemskich rozkoszy (centrum)

Refleksja

Wacław Oszajca

tęsknota

chciałbym mieć wszystko naraz
grudniowy śnieg
na gałązkach kwitnącej lipy
na jednej łące jednocześnie
i trawę i siano
chciałbym mieć razem
kwiat jabłoni i owoc
lata minione
w serdecznej zgodzie
z dniami trwającymi
dom nasz drewniany
z kamienicą w mieście
i jeszcze
chciałbym mieć naraz
i grób i kolebkę

«Reszta większa od całości», Warszawa 2003, str. 6

Janusz Pasierb

korzyści

wszystko
dopóki trwa dzień
nawet msza niedzielna nie jest stratą czasu
zyskasz Mozarta Bacha Pałestrinę
poprawisz samopoczucie

noc dopiero
gdy gasną niektóre reklamy
gdy drobne zęby deszczu gryzą karoserie
kiedy kruszeje beton
gdy serce ogłusza samotność
kiedy głos mówi głupcze

«Kategoria przestrzeni», Pelplin 2007, str. 130

Lusia Ogińska

Ostrzeżenie przed chciwością
    (Ewangelia według św. Łukasza: 12, 16 — 21)

Możnemu ziarno obrodziło,
szczęśliwy tak rozważał w sobie:
— zboże się w spichrzach nie zmieściło,
co ja Z tym dobrem teraz zrobię?!
Wiem! Trzeba zburzyć te spichlerze,
zbudować nowe, lepsze, większe!
Tańczył i śmiał się, śmiał się szczerze,
tak wielkie było jego szczęście:
— Ogromne moje są bogactwa,
przyszłości wcale się nie boję,
nadszedł czas picia i próżniactwa,
bo wszystko to jest moje, moje!

Nagle zatrzęsły się niebiosa,
aż się pod ziemię słońce skryło,
Pan Bóg powiedział wielkim głosem:
— Głupcze! Nic twego tu nie było!
Jeszcze tej nocy o twą duszę
upomnę się i ją zabiorę!
To wszystko nie jest twoje, głupcze,
bo życie twoje — nie jest twoje!

Ten, kto gromadzi sam dla siebie,
Jest w duszy nędzny i ubogi
I taki właśnie stanie w niebie,
Stanie przed sprawiedliwym Bogiem
……………………………
……………………………
Bóg nas ostrzega przed chciwością,
Ostrzega pysznych i bogaczy!
Samo bogactwo  jest nicością,
bez dobra w sercu  nic nie znaczy!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 47

Wacław Oszajca

komar

dlaczego tak gwałtownie
odpędzasz mnie od siebie
wiele nie potrzebuję
do zbawienia
jedna kropla twojej krwi
wystarczy
żebym mogła nadal żyć
i wydać potomstwo
przecież ty również
żyjesz i rozmnażasz się
za taką samą cenę

«odwrócona perspektywa», Warszawa 2009, str. 11

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dziewiętnasta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 12, 32 – 48;

 

Słowo Boże

Dobra trwałe

32 Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.
33 Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy.
34 Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

Gotowość na przyjście Pana

35 Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!
36 A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze.
37 Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał.
38 Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.
39 A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu.
40 Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».

Przypowieść o słudze wiernym i niewiernym

41 Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?»
42 Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność?
43 Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności.
44 Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.
45 Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się,
46 to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce.
47 Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę.
48 Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

David Vinckboons Jezus naucza nad Genezaret

David Vinckboons Jezus naucza nad Genezaret

Refleksja

Mikołaj Sęp-Szarzyński

Sonet V. O nietrwałej miłości rzeczy świata tego 

I nie miłować ciężko, i miłować
nędzna pociecha, gdy żądzą zwiedzione
myśli cukrują nazbyt rzeczy one,
które i mienić, i muszą się pasować

Komu tak będzie dostatkiem smakować
złoto, sceptr, sława, rozkosz i stworzone
piękne oblicze, by tym nasycone
i mógł mieć serce, i trwóg się warować?

Miłość jest własny bieg bycia7 naszego,
ale z żywiołów utworzone ciało —
to chwaląc, co zna początku równego —
zawodzi duszę, której wszystko mało

gdy Ciebie, wiecznej i prawej piękności
samej nie widzi — celu swej miłości.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 82

Beata Obertyńska

* * *
Niczego nie umiałam dać Ci z własnej woli…
Tedyś sam, w dobrotliwej, długotrwałej walce,
odginał mi cierpliwie, kolejno, powoli,
te moje od sprzeciwu zbielałe aż palce…

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 80

Lusia Ogińska

Dobra trwałe
(Ewangelia św. Mateusza 6,19-21)

Pomyśl co stanie się, co będzie,
gdy twoją trumnę piach zaścieli,
czy w niebo weźmiesz swoje serce,
czy też pozwolisz zgnić mu w ziemi?!

Nie gromadź skarbów tu na ziemi,
gdzie rdza i czas je może zniszczyć,
gdzie mogą łupem paść złodziei,
zginąć wśród ruin i wśród zgliszczy.
Gromadźcie swoje dobra w niebie,
gdzie skarbiec szczodrze wypełniony.
Tam na twój skarb i tam na ciebie,
czekają święci i anioły.

Pytaj już teraz! Pytaj siebie,
póki tu jesteś, póki żyjesz
czy twoje serce będzie w niebie,
Czy w trumnie doczesności zgnije?

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 11

Jan Twardowski

* * *
O mój Jezu budzą mnie nad ranem
Twe oczy kochające niekochane
nie chcę bliskich najbliższych sam zostanę

gdy Twe serce kochające niekochane
weź me życie udane nieudane
w Twoje ręce kochające niekochane

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 455

Jan Twardowski 

Przezroczystość

Modlę się Panie żebym nie zasłaniał
był byle jaki ale przeźroczysty
żebyś widział przeze mnie kaczkę z płaskim nosem
żółtego wiesiołka co kwitnie wieczorem
wciąż od początku świata cztery płatki maku
serce co w liście wzruszenie rysuje
(chociaż serce chuligan bo bije po ciemku)
pióro co pisze krzywo kiedy ręka płacze
psa co rozpoczął już wyć do sputnika
mrówkę która widzi rzeczy tylko wielkie
więc nawet jej przyjemnie że jest taka mała
miłość jak odległość trudną do przebycia
zło z którym biegnie cierpienie niewinne
bliskich umarłych i nagle dalekich
jakby jechali bryczką w siwe konie
babcię co mówi do dziewczynki w parku
kiedy będziesz dorosła jeszcze mniej zrozumiesz
najkrótszą drogę co zawsze przy końcu

aby już Ciebie tylko było widać

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 168

Lusia Ogińska

Sługa wierny i niewierny
    (Ewangelia według św. Łukasza: 12, 41 — 48)

Kto sługą jest roztropnym, wiernym?
Kogo nad trzodą postawiono?
Kto ma w opiece skarb kościelny?
Komu paść owce pozwolono?

Przyjdzie Gospodarz niespodzianie,
gdy z wielkim hukiem drzwi otworzy,
sługę zastanie przy czuwaniu,
przy pilnowaniu owiec Bożych.
Błogosławiony sługa taki
co czeka, aż Pan do dom wróci,
i wiernie pasie Mu baranki
— sługa ten Boga nie zasmuci!

Jeśliby jednak sługa pyszny
rzekł: — Pan ociąga się z powrotem,
dziś mnie tu słuchać muszą wszyscy!!!
Róbcie to, na co mam ochotę!
Niech beczą owce i barany!
Niechaj lękają się szafarza!
Sługa bełkocząc jak pijany
nie dojrzał we drzwiach Gospodarza!

Gospodarz wielce się zasmucił,
gdy ujrzał co się z trzodą stało…
Próżniaka — sługę precz wyrzucił!
Innym powierzył trzodę całą!
Na sługę, co znał wolę Pana,
a jednak nic nie przygotował,
spadnie najsroższa Boska kara
za to, że podle postępował!
……………………………..
……………………………..
Ci, którym powierzono wiele,
ci z Wolą Pana obeznani,
to są szafarze przy Kościele,
duchowni, siostry i kapłani!
Bo owce w waszej są opiece
— księża, kapłani, Boże dzieci,
gdy się spodziewać nie będziecie
wtedy nadejdzie Syn Człowieczy!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 51

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 12, 49 – 53;

 

Słowo Boże

Za Jezusem lub przeciw Niemu

49 Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął
50 Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.
51 Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam.
52 Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu;
53 ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

Refleksja

Vecellio Tiziano Zesłanie Ducha Św.

Vecellio Tiziano Zesłanie Ducha Św.

Janusz Pasierb

Przez ogień

nie oddziela mnie od światła
gruby mur czy cienka ściana
tylko ogień

nie odróżnia mnie od rzeczy
oddech ani serca bicie
tylko ogień

nie zbliża mnie do człowieka
jego moja krew i ciało
tylko ogień

i z Bogiem mnie nie połączy
obłok chłodny czy powietrze
tylko ogień

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 8.

Jan Twardowski 

Ogień

Patrzę Jezus na brzegu
wydawał się łatwy
taki do serca na co dzień
Mówił: – Przyjdź
czekam
tylko nie licz na cuda
do mnie się idzie przez ogień.

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 483

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta pierwsza Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 13, 22 – 30;

 

Słowo Boże

Odrzucenie Żydów

22 Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy.
23 Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich:
24 «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli.
25 Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”; lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”.
26 Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”.
27 Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości!”
28 Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych.
29 Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym.
30 Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».

Refleksja

Jan Provost Sąd Ostateczny

Jan Provost Sąd Ostateczny

Wacław Oszajca

przypadek

bocian
żerujący na wykoszonym polu
zatrzymał się
zaniepokoił go
pędzący motocykl
i dlatego ocalał od niechybnej śmierci
tłusty kret
garść pasikoników
być może nornica
i zaskroniec ukryty za miedzą
i nie wiadomo ile jakiego jeszcze drobiazgu

zmarł za to motocyklista
wypadł z zakrętu
bo
rozwścieczył go tenże bocian
przypomniał dyskotekę
sprzed kilku miesięcy
z maja
i małą orgietkę
jak należy
w bzach i jaśminach

«odwrócona perspektywa», Warszawa 2009, str. 10

Jan Twardowski

Kaznodzieja

Ty co nie zbawiasz dusz porośniętych słowami
chroń mnie od pięknej gładkiej wymowy kościelnej
od homiletyki na piątkę
naoliwionych zdań
proroczych ryków
zgrabnego szeptu
czasem można przecież przez dziurę własnego
kazania zobaczyć Ciebie
jąkać się —
chociaż powiedzą
znowu wyszedł stał jak rura
czerwienił się przez mikrofon
wszystkie palce sterczały — jak uszy na ambonie

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 72

Jan Twardowski

Spowiedź

Wstyd mi, Boże, ogromnie, że jak grzesznik piszę,
że z czasem zapomniałem Tomasza z Akwinu,
że gdy w maju litania — słowika wciąż słyszę,
a jadąc do chorego — sławię dzikie wino,
obłoki, karpie w stawie, zimą — kiepskie sanie,
kominek, co mi do snu po łacinie gada —
I hagle myśl natrętna, straszna jak powstanie —
Z uczynków? To zbyt mało.
Z ran mnie wyspowiadaj

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 49

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta druga Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 14, 1. 7 – 14;

 

Słowo Boże

1 Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili

Skromność

7 Potem opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich:
8 «Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego.
9 Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca!”; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce.
10 Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej!”; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników
11 Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony»

Kogo zapraszać na ucztę

12 Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę.
13 Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych.
14 A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych»

Refleksja

Dieric Bouts Starszy Chrystus w domu Szymona

Dieric Bouts Starszy Chrystus w domu Szymona

Jan Twardowski

Taca

Lubię chodzić w kościele z dużą tacą
słuchać jak pieniądz o dno głucho stuka
gdy ktoś od nawy głównej przepychać się zacznie
babcia szpilą ukole penitent ofuka

Gdy ktoś pobożny posądzi o chciwość
a pani z parasolem obmówi że żebrzę
nareszcie mogę widzieć swą twarz nieszczęśliwą
odbitą z kolorami na wesołym srebrze

A czasem marzę sobie: z tego wzrosną wieże
kaplica którą piękniej przebudować trzeba

A ludzie sądzą dalej że proboszcz z wikarym
za chodzenie z tacami nie pójdą do nieba

„Posłaniec nadziei”, Warszawa- Rzeszów 2005, str. 46

Czesław Miłosz

Wyznanie

Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy
I ciemną słodycz kobiecego ciała,
Jak też wódkę mrożoną, śledzie w oliwie,
Zapachy: cynamonu i goździków.
Jakiż więc ze mnie prorok? Tylu innych
Słusznie było wybranych, wiarygodnych.
A mnie kto by uwierzył? Bo widzieli
Jak rzucam się na jadło, opróżniam szklenice.
I łakomie patrzę na szyję kelnerki.
Z defektem i świadomy tego. Pragnący wielkości,
Umiejący ją rozpoznać gdziekolwiek jest,
A jednak niezupełnie jasnego widzenia,
Widziałem co zostaje dla mniejszych, jak ja:
Festyn krótkich nadziei, zgromadzenie pysznych,
Turniej garbusów, literatura.

„To, co pisałem”, Warszawa 1998, str. 326

Lusia Ogińska

Potrzeba skromności
(Ewangelia według św. Łukasza: 14, 7 — 11)

Gdy cię na ucztę zaproszą,
jako gościa miłego,
wejdź skromnie, pokłoń się nisko,
nie zajmuj miejsca pierwszego.
Bo przecież zdarzyć się może
— gdy siądziesz na miejscu pierwszym —
że tobie powie gospodarz:
— Jest gość od ciebie godniejszy,
ustąpić miejsca mu musisz!
Idź, usiądź W ostatnim rzędzie!
Poczujesz wtedy, żeś głupiec,
i wstyd, i źle tobie będzie!

Gdy cię na ucztę zaproszą
jako gościa miłego,
przyjdź skromnie, skieruj swe kroki
do miejsca odleglejszego.
A wtedy zdarzyć się może,
gdy miejsca ustąpisz wielu,
że tobie powie gospodarz:
— Siądź wyżej, mój przyjacielu!

Bezwstydna, niegodna jest pycha,
Miejsc pierwszych się ona nie boi…
A skromność się nie przepycha,
W cieniu, w kąciku gdzieś stoi!
…………………………..
…………………………..
Ten, co się pyszni, wywyższa
— ten będzie sam poniżony!
Ten, który siebie poniża
— ten będzie sam wywyższony!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 55

Lusia Ogińska

Kogo zapraszać na ucztę
(Ewangelia według św. Łukasza: 14, 12 — 14)

Nie proś na ucztę królów, władców,
bogaczy, wielkich tego świata,
sąsiadów możnych, złych przyjaciół
na swoją ucztę nie zapraszaj!
Chociaż w dostatki opływają,
choć oni lepsze wina piją,
na wielkich ucztach przebywaj
to dusze ich od grzechu gniją…

Na swoją ucztę sproś nędzarzy,
samotne matki, niewidomych,
niech przyjdą chorzy, słabi, starzy,
niech przyjdą biedni — nieznajomi.
To nic, że ci się nie odwdzięczę
nędzarze obcy, zaproszeni
. . . oni w modlitwie cichej klęcząc
będę w pamięci ciebie mieli.
……………………………..
……………………………..
Prawdziwie będziesz ty szczęśliwy
przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych…

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 57

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta trzecia Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 14, 25 – 33;

 

Słowo Boże

Obowiązki uczniów Jezusa

25 A szły z Nim wielkie tłumy. On odwrócił się i rzekł do nich:

26 «Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem.
27 Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
28 Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie?
29 Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego:
30 „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.
31 Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu?
32 Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.
33 Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

Refleksja

Sebastiano Del Piombo Chrystus dźwiga krzyż

Sebastiano Del Piombo Chrystus dźwiga krzyż

Jan Twardowski

Trudno 

No widzisz – mówiła matka
wyrzekłeś się domu rodzinnego
kobiety
dziecka co stale biega bo chciałoby fruwać
wzruszenia kiedy miłość podchodzi pod gardło

a teraz martwi ciebie kubek z niebieską obwódką
puste miejsce po mnie przy stole
trzewiki o których mówiłeś że są
tak jak wszystkie – do sprzedania
a nie do noszenia
zegarek co chodzi po śmierci
stukasz w niewidzialną szybę
patrzysz jak czapla w jeden punkt
widzisz jak łatwo się wyrzec
jak trudno utracić

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 294

Jan Twardowski

Razem z Tobą

Krzyż Twój idzie razem z Tobą
nad ranem
w jasny dzień
w końcu lata kiedy dokarmia się pszczoły
przy oknie po ciemku
kiedy zimorodek czeka na zimę żeby się urodzić

kiedy smutek szuka przyjaźni
w lipcu kiedy wysiewają koper i kwitnie ogórek

od zaraz – do jeszcze nie wiem
zadzwonię do świętych
przez telefon poproszę
by krzyż nie przychodził bez Ciebie

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 400

Powrót do Niedziele Zwykłe C   Powrót do Linki

Do góry