Niedziele 24 – 34 C

Rafael Santi Cudowny połów ryb

Rafael Santi Cudowny połów ryb

Róża1

 

 

24 Niedziela Zwykła C
25 Niedziela Zwykła C
26 Niedziela Zwykła C
27 Niedziela Zwykła C
28 Niedziela Zwykła C
29 Niedziela Zwykła C
30 Niedziela Zwykła C
31 Niedziela Zwykła C
32 Niedziela Zwykła C
33 Niedziela Zwykła C
34 Niedziela Zwykła C

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C    Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta czwarta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 15, 1 – 32;

 

Słowo Boże

Chrystus Dobry Pasterz Austria Karyntia

Chrystus Dobry Pasterz Austria Karyntia

Zaginiona owca

1 Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.
2 Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».
3 Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
4 «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?
5 A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona
6 i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.
7 Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Zgubiona drachma

8 Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie?
9 A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”.
10 Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca».

Syn marnotrawny

11 Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów.
12 Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich.
13 Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dale- kie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
14 A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.
15 Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje
pola żeby pasł świnie.
16 Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
17 Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.
18 Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie;
19 już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.
20 Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go je- go ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
21 A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.
22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierś- cień na rękę i sandały na nogi!
23 Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będzie- my ucztować i bawić się,
24 ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
25 Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce.
26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć.
27 Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.
28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu.
29 Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi.
30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.
31 Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy.
32 A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”»

Refleksja

Jan Twardowski

Przyszedł mój uczeń… 

Przyszedł mój uczeń powiedzieć do mnie
słów parę –
– Już nie potrafię się dłużej modlić,
straciłem wiarę

Odszedł, a w duszy mojej się stało
pusto i ciemno –
jakby ktoś lampę sponad brewiarza
chował przede mną

Trwało to krótko, bo zaraz w serce
krwi zbiegło wiele –
jakby mi ornat z ran chłopców w boju
kładli w kościele –

Coś się modliło we mnie
wołało dziecięcym śpiewem –
sto strun zadrżało lżejszych od zmierzchu,
o których nie wiem

Bóg i nie wierzyć czasem dozwoli –
odszedł w szarugę

lecz coś zostało i jeszcze boli
tak długo

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1086, str. 78

Rembrandt Powrót syna marnotrawnego (detal)

Rembrandt Powrót syna marnotrawnego (detal)

 

 

 

Sebastian Grabowiecki

Octonarius

Boże mój, o Boże mój, tożeś jest cierpliwy,
Gdy Cię ja gniewam grzesząc, Tyś z łaską chętliwy.

Boże mój, 0 Boże mój, tożeś dobrotliwy,
Gdy śmierci prze złość szukam, Tyś zdrowie dać chciwy.

Boże mój, Ojce łaski, cóż człowiek złośliwy
Możeć oddać za dzięki, gdyś tak lutościwy?

Twa dobroć niech Cię sławi, chwały Tobie wieczrie
Niech wszytkie dni me dają i siły serdeczne.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 62

Leopold Staff

Syn marnotrawny

Nie było Ciebie długo, tak długo. I oto,
Jakbyś był znowu, nagły, niespodziany odruch
Każe mi do pnia drzewa tulić skroń z tęsknotą,
Na klęczkach, jak ku Twemu ojcowskiemu biodru.

0, nie żądam od Ciebie dowodu ni znaku,
Tylko rosą czystości powieki mi pomaż,
Bom przejrzał i dotykam w każdym kwiecie maku
Żywej rany w Twym boku, najwierniejszy Tomasz.

Jesteś blisko, wciąż bliżej: krążysz po kryjomu
Wkoło mnie, wyczuwalny na pól, niemal jawny,
By wkraść się we mnie, jak w sień rodzinnego domu,
Jak gdybyś to Ty właśnie był syn marnotrawny.

Jak mogłem się dopuścić nieludzkiego czynu,
Wypędzając Cię, Ojcze mój, z serca, jak wroga?
«Choć wszechwiedzący, tego sam nie wiem, mój synu.
Wszystko jest w mocy Boga, prócz bojaźni Boga.»

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 14

Jan Twardowski

Szukam co było zginęło
co Ci zginęło Panie
gwiazdy nie ruszyły się z miejsca
nie zmieniły adresu
księżyc staroświecki został po dawnemu
choć jak podeptany
tak jak przedtem
półtora miliona gatunków chrząszczy
w dalszym ciągu kaczka ma dwanaście tysięcy piór
wiatr kręci się w kółko tak stale potrzebny że bezradny
zgodnie z planem wędruje w marcu łosoś w górę rzeki
niebieski i szary
gryfon wystawia ptaki wodne unosząc przednią łapę
gęś tylko pod skrzydło chowa głowę
jeśli się mrówki zgubią to się same odnajdą
bo mrowisko zawsze przy drzewie od południowej strony
podobno małp przybywa – nie ubywa
tylko człowiek stale Ci się gubi
urodzony dezerter

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1086, str.236.

Maria Imelda Kosmala

Ślad 10
Jezu, wspomnij na mnie (Łk 23, 42)

Jesteś Pasterzem który w pogoni za zbłąkaną owcą
zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć
jesteś Ojcem który wychodzi pierwszy
na przeciw syna marnotrawnego —
gdy jak złodziej wtargniesz w niestrzeżony czas
jeszcze ż a l  łotra przyjmiesz za pochodnie
i łzą ostatnich sekund pozwolisz rozświecić
próg Twego Królestwa
bo miłosierdzie Twoje trwa — jak wieczność

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 77

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta piąta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 16, 1 – 13;

 

Słowo Boże

Obrotny rządca

1 Powiedział też do uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek.
2 Przywołał go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą”.
3 Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę.
4 Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu.
5 Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?”
6 Ten odpowiedział: „Sto beczek1 oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”.
7 Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korcy pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”.
8 Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.

Dobry użytek z pieniądza

9 Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
10 Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
11 Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?
12 Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
13 Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie»

Refleksja

Uczta u Heroda (Polska - malarz nieznany)

Uczta u Heroda (Polska – malarz nieznany)

Jan Twardowski

Ubogi 

Kocham Kościół ubogi
zagrożony
jak bocian na cienkiej nodze
w głodującej Afryce
z dziewczynką do pierwszej Komunii
w cerowanej sukience
— nie bój się
święty Józef trzyma go jak golasa za ręce

kocham Kościół nieśmiały
Boży
z tacą na której ktoś guzik położył
gdzie śpiewają modlą się o księży
a banan przy rozbieraniu pokazuje język
różne są serca kraje
gałgany ścierki szkarłaty
zgubił się Jezus na dobre
w Kościele bogatym

„Posłaniec nadziei”, Warszawa-Rzeszów 2005, str.113

Jan Kochanowski

Na dom w Czarnolesie

Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmórowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gniaździe ojczystym,
A Ty mię zdrowiem opatrz i sumnieniem czystym,
Pożywieniem ućciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajmi znośnymi, nieprzykrą starością.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 33

Beata Obertyńska

* * *
Sprzedaję tanio moje dni,
za bezcen wprost – za pół darmo…
A Ty – otwarłszy z nagła drzwi:
„Zdaj sprawę – powiesz – kramarko!”

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 99

Jan Twardowski

prośba

Martwię się o przeszłość dreptałem jak kulfon
straszy mnie teraźniejszość by wytrwać na drogach
została tylko przyszłość
by się chociaż raz cieszyć
jeszcze jej nie zbrudziłem
cała w rękach Boga

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986″, str. 369.

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta szósta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 16, 19 – 31;

 

Słowo Boże

Bogacz i ubogi Łazarz

19 Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił.
20 U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz.
21 Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody.
22 Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.
23 Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie.
24 I zawołał: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”.
25 Lecz Abraham odrzekł: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz .
26 A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać
27 Tamten rzekł: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca!
28 Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”.
29 Lecz Abraham odparł: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!”
30 „Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”.
31 Odpowiedział mu: „Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”»

Gustave Doré Łazarz u drzwi domu bogacza

Gustave Doré Łazarz u drzwi domu bogacza

Refleksja

Jan Twardowski 

Czyś stukał kiedy… 

Czyś stukał kiedy we wrota drżące
w wieczór lipcowy
bo cię straszyły na wznak leżące
głowy umarłych –

Czyś szukał kiedy wody święconej
w klasztornej wnęce –
której nie znajdą na krzyż złożone
umarłych ręce.

A to mógł ślad być ścieżka niewielka,
cichutka droga –
by świat odrzucić i spojrzeć w oczy
swojego Boga.

źródło?

Franciszek Karpiński

Pieśń podczas pracy w polu

Boże! z Twoich rąk żyjemy,
Choć naszymi pracujemy;
Z Ciebie plenność miewa rola,
My zbieramy z Twego pola.

Wszystko Cię, mój Boże, chwali;
Aleśmy i to poznali,
Że najmilszą Ci się zdała
Pracującej ręki chwała.

Co rządzisz ziemią i „niebem!
Opatrz dzieci Twoje chlebem;
Ty nam daj urodzaj zloty,
My Ci dajem trud i poty.

Kiedyś przyjdziem na godzinę!…
Gdy, kończąc ziemską gościnę,
Z Łazarzem, po naszym zgonie,
Odpoczniemy na Twym łonie.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 189

Jan Twardowski

Zaufałem drodze

Zaufałem drodze
wąskiej
takiej na łeb na szyję
z dziurami po kolana
takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki
i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka
– nareszcie – powiedziała
– martwiłam się już
że poszedłeś inaczej
prościej
po asfalcie
autostradą do nieba
– z nagrodą od ministra
i że cię diabli wzięli.

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 374

Ewangeliarz z Echternach Bogacz i Łazarz

Ewangeliarz z Echternach Bogacz i Łazarz

 

 

Jan Twardowski

Oprowadzanie po piekle

Tu separatka
nic nie pomogło
miał już aureolę kwadratową
uparł się mieć okrągłą

a tam poniżej
ksiądz proboszcz piszczy
zbudował kościół
jak Pałac Kultury z krzyżem

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 366

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta siódma Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 17, 5 – 10;

 

Słowo Boże

Moc wiary

5 Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary!»
6 Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!”, a byłaby wam posłuszna.

Służyć z pokorą

7 Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu?”
8 Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?”
9 Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?
10 Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”»

Giovane Palma Umycie nóg

Giovane Palma Umycie nóg

Refleksja

Janusz Pasierb

Wierzę

Wiem że Twoje Słowo jest mieczem
bo jestem rozcięty na dwoje

Wiem że ofiaruję prawdziwe Ciało i Krew
z buntu mojej krwi i mojego ciała

Wiem że twoje Królestwo jest ziarnem
bo mnie rozdziera gdy rośnie

Wiem że jesteś Światłem
bo nic nie widzę

Wiem że jesteś Drogą
nie wiem dokąd idę

Wiem że jesteś Życiem
przecież umieram

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 6

Kazimierz Przerwa Tetmajer

Niewierny

Przychodzą na mnie godziny zwątpienia,
Gdy tracę wiarę w Twoją dobroć, Panie,
W Twe miłosierdzie, w Twoje miłowanie,
W wolę zbawienia,
A nawet w Twoją istność i władanie.

Naówczas pragnę, abyś w błyskawicach
Na niebo wstąpił, i w płomieniach cały,
Pan pełen mocy i Bóg pełen chwały,
Choćby w źrenicach
Twoich złowróżbne dla mnie skry gorzały;

Choćbyś mnie strącić miał karzącą ręką
Z powierzchni ziemi gdzieś w czarne bezdenie
Na beznadziejne wieczyste cierpienie;
Albowiem męką
Najokropniejszą z wszystkich jest wątpienie.

Gdy Ty mi konasz, dusza we mnie kona,
Noc się ogromna, wieczna rozpościera;
Myślom się otchłań i przepaść otwiera
Nieprzenikniona — —
I dusza kona, i serce umiera.

Zjaw się, 0! zjaw się na wysokim niebie
Na wozie wichrów, na ognia rydwanie,
Zjaw się, jak słońca blask na oceanie,
Daj ludziom siebie!
Zjaw się na niebie, o Boże… o Panie!…

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 503

Ignacy Krasicki

Modlitwa

Stwórco! my Twoje stworzenia,
Chwałę Twoję świętą głosim:
Czym jesteśmy, Twe zdarzenia.
Pozwoliłeś prosić, prosim.

Łaska Twoja daje, bierze,
Dasz czy weźmiesz, zawsześ Panem.
Daj użytek, daj go w mierze,
To jest najszczęśliwszym stanem.

Twoje dawać, nasze prosić,
Twoje kazać, nasze służyć:
Dasz ubóstwo, daj go znosić,
Dasz obfitość, daj jej użyć.

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 180

Adam Mickiewicz

Rozmowa wieczorna
I
Z Tobą ja gadam, co królujesz w niebie,
A razem gościsz w domku mego ducha;
Gdy północ wszystko w ciemnościach zagrzebie
I czuwa tylko zgryzota i skrucha.
Z Tobą ja gadam! Słów nie mam dla Ciebie:
Myśl Twoja każdej myśli mej wysłucha;
Najdalej władasz i służysz w pobliżu,
Król na niebiosach, w sercu mym na krzyżu!

I każda docrą myśl jak promień wraca
Znowu do Ciebie, do źródła, do słońca,
I nazad płynąc znowu mię ozłaca,
Śle blask, blask biorę i blask mam za gońca.
I każda dobra chęć Ciebie wzbogaca,
I znowu za nię płacisz mi bez końca.
Jak Ty na niebie, Twój sługa, Twe dziecię
Niech się tak cieszy, tak błyszczy na świecie.

Tyś Król, o cuda! I Tyś mój poddany!
Każda myśl podła jako włócznia nowa
Otwiera Twoje niezgojone rany,
I każda chęć zła jest gąbka octowa,
Którą do ust Twych zbliżam zagniewany.
Póki Cię moja złość w grobie nie schowa,
Cierpisz jak sługa panu zaprzedany.
Jak Ty na krzyżu, Twój pan, Twoje dziecię
Niechaj tak cierpi i kocha na świecie.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . I, Warszawa 1974, str. 309

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta ósma Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 17, 11 – 19;

 

Słowo Boże

Wdzięczny Samarytanin

11 Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.
12 Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka
13 i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!»
14 Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni.
15 Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem,  
16 upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin.
17 Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu?
18 Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec».
19 Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».

Jean Marie Melchior Doze Jezus uzdrawia trędowatego

Jean Marie Melchior Doze Jezus uzdrawia trędowatego

Refleksja

Jan Twardowski

Za wszystko

Za wszystko dziękuję
za spokój i trwogę
za to, że nie rozumiem
i odejść nie mogę
za to, że nas łączą niepoznane ręce
za jedną jeszcze jesień, by pokochać więcej
uratuje, otworzy parasol nade mną
posłuszeństwo, co prowadzi w ciemność

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 440

Jan Twardowski

Dziękuję

Dziękuję Ci za miłość prędką bez namysłu
za to że nie jest cały człowiek pojedyńczy
za oczy nagle bliskie i niebezimienne
za głos niedawno obcy a teraz znajomy
za to że nie ma czasu by pisać list krótki
więc dlatego się pisze same tylko długie
choć pisanie jest po to by szkodzić piszącym
a miłość wciąż niezręcznym mijaniem się ludzi
że nie można Cię zabić w obronie człowieka

Dziękuję Ci za tyle bólu żeby sprawdzać siebie
za wszystko co nieważne najważniejsze
za pytania tak wielkie że już nieruchome

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 215.

Jan Kochanowski

Tren XVIII

My, nieposłuszne, Panie, dzieci Twoje,
W szczęśliwe czasy swoje
Rzadko Cię wspominamy,
Tylko rozkoszy zwykłych używamy.

Nie baczym, że to z Twej łaski nam płynie,
A także prędko minie,
Kiedy po nas wdzięczności
Nie uznasz, Panie, za Twe życzliwości.

Miej nas na wodzy, niech nas nie rozpycha
Doczesna rozkosz licha!
Niechaj na Cię pomniemy
Przynamniej w kaźni, gdy w łasce nie chcemy!

Ale ojcowskim nas karz obyczajem,
Boć przed Twym gniewem stajem
Tak, jako śnieg niszczeje,
Kiedy mu słońce niebieskie dogrzeje.

Zgubisz nas prędko, wiekuisty Panie,
Jesli nad nami stanie
Twa ciężka boska ręka;
Sama niełaska jest nam sroga męka.

Ale od wieku Twoja lutość słynie,
A pierwej świat zaginie,
Niż Ty wzgardzisz pokornym,
Chocia był długo przeciw Tobie spornym.

Wielkie przed Tobą są występy moje,
Lecz miłosierdzie Twoje
Przewyższa wszytki złości.
Użyj dziś, Panie, nade mną litości!

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 47

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Dwudziesta dziewiąta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 18, 1 – 8;

 

Słowo Boże

Moc wytrwałej modlitwy

1 Powiedział im też przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać:
2 «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi.
3 W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!”
4 Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę,
5 to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”»
6 I Pan dodał: «Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi.
7 A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie?
8 Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

Pieter de Grebber Król Dawid na modlitwie

Pieter de Grebber Król Dawid na modlitwie

Refleksja

Jan Twardowski

Modlitwa

Któryś się modlił bo było Ci za ciasno w pacierzu
któryś rozgrzeszył Magdalenę nie słuchając jej grzechów tylko łez

któryś nie tłumaczył do końca cierpienia
który wygadanym kaznodziejom kładziesz do ust gąbkę ciszy

odsłaniasz czas jak piękno
któryś widział na audiencji w Betlejem trzech monarchów na klepisku ziemi
jak trzy złote placki

który masz więcej niż pięć ran
który się nie gniewasz na ceremonię niewiary

Proszę Cię o kryjówkę
w cienkim kąciku Twych ludzkich rąk
przed zgrają formuł.

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str,151.

Józef Ignacy Kraszewski

Psalm

Z ciemności ciszy, z brudnego barłogu
Myśl skołataną podnoszę ku Bogu:
Panie, dlaczego strąciłeś tak nisko
Dając tłumowi mnie na pośmiewisko?
Ciało znękane ucisnęło ducha,
A litość Twoja na jęki me głucha!
Wiem ja, o Panie, że winy własnymi
Chłoszczą mnie grzechy i wgniotły do ziemi,
Lecz Tyś wszechmocny, gdy przepuścisz winę,
Panie – odżyję I marnie nie zginę.
Patrzaj – od kości odpadło mi ciało,
Na płacz łez, na jęk oddechu nie stało,
Wołam Cię rano, wołam nocą ciemną,
Panie, ulituj —- zlituj się nade mną!
Pierzchnęlj wszyscy, którzy przy mnie stali
I duchem nędzni, I sercem mali,
A nieprzyjaciel urąga się nędzy
Panie o Panie, przyjdź w pomoc co prędzej!

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 374

Jan Zieliński

Modlitwa

Dziękuję Ci
za dzisiejszą spowiedź
za stół z chorą lampą
i za książki na nim
wchłaniające kurz i moje serce
za wczorajszy ból głowy
i za ten który znowu nadejdzie
za Edka który idąc do nieba
zsunął z siebie z ulgą pokręcone ciało
za tremę przed egzaminem
i za tę czerwoną kulę słońca
wchodzącą rano w moje okno

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 39

Julian Tuwim

Litania

Modlę się, Boże, żarliwie,
Modlę się, Boże, serdecznie:
Za krzywdę upokorzonych,
Za drżenie oczekujących,
Za wieczny niepowrót zmarłych,
Za konających bezsilność,
Za smutek niezrozumianych,
Za beznadziejnie proszących,
Za obrażonych, wyśmianych,
Za głupich, złych i maluczkich,
Za tych, co biegną zdyszani
Do najbliższego doktora,
Za tych, co z miasta wracają
Z bijącym sercem do domu,
Za potrąconych grubiańsko,
Za wygwizdanych w teatrze,
Za nudnych, brzydkich, niezdarnych,
Za słabych, bitych, gnębionych,
Za tych, co usnąć nie mogą,
Za tych, co śmierci się boją,
Za czekających w aptekach
I za spóźnionych na pociąg,
– ZA WSZYSTKICH MIESZKAŃCÓW ŚWIATA,
Za ich kłopoty, frasunki,
Troski, przykrości, zmartwienia,
Za niepokoje i bóle,
Tęsknoty, niepowodzenia,
Za każde drgnienie najmniejsze,
Co nie jest szczęściem, radością,
Która niech ludziom tym wiecznie
Przyświeca jeno życzliwie —
Modlę się, Boże, serdecznie,
Modlę się, Boże, żarliwie!

«Modlitwy», Warszawa 2004, str. 134

Modlitewnik Królowej Bony

Modlitewnik Królowej Bony

Wacław Oszajca

Transcendencja

wabimy Ciebie
ostrym krzykiem oddziałów położniczych
gorącym pulsowaniem młodzieńczych nocy
spokojną łagodnością lat dojrzałych
drżącymi od nadmiaru rozdanego szczęścia
starczymi rękami

podchodzimy Ciebie
podglądamy

a Ty ciągle jesteś za blisko,
a my za daleko…

„…Ty za blisko, my za daleko…”, Lublin 1985, str. 76

Lusia Ogińska

Wytrwałość w modlitwie
(Ewangelia według św. Łukasza: 18, 2 —5)

Żył w pewnym mieście sędzia srogi,
pogardzał ludźmi, gardził Bogiem,
za nic miał ojca, matkę, brata,
wielką pogardę miał dla świata.
Przyszła do niego wdowa jedna:
— 0 panie, sędzio, takam biedna.
Obroń mnie przed przeciwnikami!
Ty to potrafisz, dumny panie.

Stała, płakała mu przed progiem
. . . drzwi nie otworzył sędzia srogi!
I tak codziennie przychodziła,
wciąż się skarżyła i żaliła!
A sędzia milczał, trwał bez słowa,
Z niczym wracała biedna wdowa!

W końcu ustąpił sędzia srogi,
zmęczyły go wizyty wdowy
— dawniej nie liczył się z wrogami,
a dziś ustąpić miał przed. . . łzami?!

Podobnie jest z modlitwą szczerą,
jeśli cierpliwie przy niej trwamy
— staje się kluczem, co otwiera
nawet niebiosów jasne bramy!
……………………….
……………………….
Wciąż trzeba prosić, trzeba klękać,
w każdy dzień zwykły i od święta!
Wiara jest dobrą i prawdziwą,
gdy jest cierpliwą!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 67

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 18, 9 – 14;

 

Słowo Boże

Faryzeusz i celnik

9 Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:
10 «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik.
11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.
12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.
13 Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”
14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony»

Gustave Doré Faryzeusz i Celnik

Gustave Doré Faryzeusz i Celnik

Refleksja

Jan Twardowski

Nie sądź

Mój ty w gorącej święconej wodzie kąpany
proszę cię nade wszystko
nie sądź przedwcześnie nikogo
ani ascety który prowadzi do nieba sam siebie na smyczy
ani skrupulata który stale przepisuje swoje sumienie
tam i z powrotem z czystego na brudno
ani szlachetnych a nadmuchanych
ani ostrzących sztylet litości
ani żmijki serca
ani
deklamujących: polna myszka siedzi sobie konfesjonał ząbkiem skrobie –
ani stukających do nieba w kaloszach
ani pesymizmu tak głębokiego że każe szukać
ani tych dla których śmierć jest tylko ostatnią urzędową formalnością
ani tych po których zostają portrety jak dostojne małpy

„nie przyszedłem pana nawracać.”, Warszawa 1986, str. 140

Jan Twardowski

Pewność niepewności

Dziękuję Ci za to
że niedomówionego nie domawiałeś
niedokończonego nie kończyłeś
nieudowodnionego nie udowadniałeś

dziękuję Ci za to
że byłeś pewny że niepewny
że wierzyłeś w możliwe niemożliwe
że nie wiedziałeś na religii co dalej
i łza Ci stanęła w gardle jak pestka
za to że będąc takim jakim jesteś
nie mówiąc
powiedziałeś mi tyle o Bogu

«nie przyszedłem pana nawracać», Warszawa 1986, str. 268

Wacław Oszajca

Psalm bojących się grzechu

nie zgrzeszyliśmy przeciwko Tobie
nie plami nas krew bliźniego
zielonej duszy myśmy z twardej piersi drzew nie wyrywali
ognia pod cudzy dom nasza ręka nie podkładała
ani nasz język nie grodził z nienawistnych słów
płotu wokół dobrego imienia sąsiada
nasze wargi nigdy nie opluły wrogiej twarzy
nasze ręce nie trzymały nigdy karabinu
ani też nie sterowały bombowcami
nie ciąży na nas żaden napad na bank ani wielkie manko
nigdy nie gwałciliśmy córek przyjaciół
ani nie uwodzili żon kolegów z pracy

zmiłuj się nad nami Panie

gdyż przeszliśmy nie zostawiwszy najmniejszego śladu

„…Ty za blisko, my za daleko…”, Lublin 1985, str.94

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta pierwsza Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 19,1-10;

 

Słowo Boże

Zacheusz

1 Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto.
2 A [był tam] pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty.
3 Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu.
4 Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić.
5 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: «Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu».
6 Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany
7 A wszyscy, widząc to, szemrali: «Do grzesznika poszedł w gościnę».
8 Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: «Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie».
9 Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama.
10 Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło».

Niels Larsen Stevns Zacheusz

Niels Larsen Stevns Zacheusz

Refleksja

Jan Twardowski

na szarym końcu

Wreszcie na szarym końcu
zbaw teologów
żeby nie pozjadali wszystkich świec i nie siedzieli po ciemku
nie bili róży po łapach
nie krajali ewangelii na plasterki
nie szarpali świętych słów za nerwy
nie wycinali trzcin na wędki
nie kłócili się między sobą
nie zajeżdżali na hipopotamie łaciny
żeby się nie dziwili
że do nieba prowadzi
bezradny szczebiot wiary

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 117

Beata Obertyńska
* * *
Widzę Cię czasem, Panie, jak się w pierwszej chwili
wachasz – i zaskoczony wstecz chcesz cofnąć – tak,
jak ktoś, kto przyszedł w gości, ale drzwi pomylił
i wszedł w ciemny, rupieciem zawalony skład…

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 67

Jan Twardowski

Chroń

Ośle z aniołami
tęskniący Zacheuszu na zielonym drzewie
czwarty mędrcu coś poszedł na skróty i za późno stanąłeś w Betlejem

asceto z tylną częścią nagą
uśmiechu

chroń
przed absolutną powagą

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 412

Jan Twardowski

O nawróceniu

Więc tyle razy musiałem stawać na uszach w konfesjonale
biegać po ambonie rękami
na rekolekcjach błyszczeć jak koński ząb
bębnić w kociołek sumienia
żebyś po prostu zrozumiał
bez mojej dłoni wsuwającej się pod ramię –
przy lampie czerwonej jak marchew na stole
przy zegarze ogryzającym nas po trochu lecz systematycznie
nad własnym grzechem – jak dokładnie załataną dziurą

„ABC księdza Twardowskiego. Rok B”, Warszawa 2002, str. 87

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta druga Niedziela Zwykła
Rok C

Ewangelia: Łk 20, 27 – 38;

 

Słowo Boże

Sprawa zmartwychwstania

27 Wówczas podeszło do Niego kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go
28 w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat weźmie wdowę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu.
29 Otóż było siedmiu braci. Pierwszy wziął żonę i umarł bezdzietnie.
30 Wziął ją drugi,
31 a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci.
32 W końcu umarła ta kobieta.
33 Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę».
34 Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą.
35 Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić.
36 Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.
37 A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa „O krzaku”, gdy Pana nazywa Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba.
38 Bóg nie jest [Bogiem] umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».

Refleksja

Domenico Feti Mojżesz i krzak ognisty

Domenico Feti Mojżesz i krzak ognisty

Jan Twardowski

W niebie

Trzeba minąć świętego Piotra z ciężkim kluczem
Agnieszkę z barankiem przy twarzy
Teresę co jeszcze kaszle bo marzła w klasztorze
trzeba przepychać się przez męczenników co stanęli z krzyżami
i utworzyli korek
obok skromnego bociana
obok Agaty co częstuje solą
obok świętego Franciszka z wilkiem
(zdejmuje mu kaganiec żeby mógł poziewać)
obok świętego Stanisława z zeszytem do polskiego

– i widzę wreszcie moją matkę w nie spalonym domu
przyszywa guzik co się gubił stale

Ile trzeba przejść nieba żeby ją odnaleźć

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 296

Jan Twardowski

Odpowiedzi

Czy stworzyłeś serce przez grubszą pomyłkę
czy dajesz miłość żeby ją odebrać
czy kochających od nas oddalasz na zawsze
czy to co rozłącza nie łączy
czy to co dzieli nie każe się spotkać
czy nie odchodzimy by być już naprawdę
gdzie trwałość i kruchość mówią o wieczności
gdzie rzeki wracają z chmur
gdzie niebo niesie pompę
i morze nie wysycha

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 161

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

Trzydziesta trzecia Niedziela Zwykła
Rok C
Ewangelia: Łk 21, 5 – 19;

 

Słowo Boże

Zniszczenie świątyni

5 Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami, powiedział:
6 «Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony».
7 Zapytali Go: «Nauczycielu, kiedy to nastąpi? I jaki będzie znak, gdy się to dziać zacznie?»

Początek boleści

8 Jezus odpowiedział: «Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: „Ja jestem” oraz: „Nadszedł czas”. Nie chodźcie za nimi!
9 I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec».
10 Wtedy mówił do nich: «Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu.
11 Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie.

Bartłomiej Strobel Ukamienowanie Św. Szczepana

Bartłomiej Strobel Ukamienowanie Św. Szczepana

Prześladowanie uczniów

12 Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników.
13 Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa.
14 Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony.
15 Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.
16 A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią.
17 I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. 
18 Ale włos z głowy wam nie zginie.
19 Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.

Refleksja

Maria Imelda Kosmala  

Modlitwa kamienowanego

Wystawili me ciało
jak tarczę
za cel pocisków

Nie proszę

by kamienie
zamieniły się w kwiaty

Ciosy szyderstwa
w poszum
anielskich skrzydeł

Świat spojrzeń
zgrzyt kamiennych słów
głazy pogardy

Niech żaden
z tych kamieni
miotanych
przez wielkich czy małych

nie zdoła
przysłonić
sercu startemu
jak grono dojrzałe

widoku Jezusa
w otwartych
Drzwiach Winnicy

„Ku twarzy wędruję”, Warszawa 1997, str.37.

Czesław Miłosz

Piosenka o końcu świata

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

Hieronim Bosch Sąd Ostateczny (panel centralny)

Hieronim Bosch Sąd Ostateczny (panel centralny)

W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i grzmotów,
Są zawiedzeni.
A którzy znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

„To, co pisałem”, Warszawa 1998, str. 267

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C     Powrót do Linki

Do góry

Chrystus - Król

34 Niedziela Zwykła – Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata
Rok C
Ewangelia: Łk 23,35 – 43;

 

Słowo Boże

Wyszydzenie na krzyżu

35 A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: «Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym».
36 Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet,
37 mówiąc: «Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie».
38 Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król Żydowski».

Dobry łotr

39 Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: «Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas».
40 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?
41 My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił».
42 I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa».
43 Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju»

Refleksja

Jan Twardowski

Surowy

Surowy i do rany przyłóż
dobry i miłosierny
opluty i ze złotą koroną

To co pozornie sprzeczne
wyraża nieskończoność

„ABC księdza Twardowskiego. Rok C”, Warszawa 2002, str. 143

Jan Zieliński

Fałszywy prorok

Nadaje z własnego radia
dużo i głośno mówiąc o pokoju
zapowiada pomyślność
psychoanalitycznie udziela porad
jak zejść z krzyża
by nie cierpieć

chociaż zabłyśnie
zachwyci na moment
upiększy dykcję szminką szeptu
jego usta pełne
słów martwych
niosą
śmierć

„Wiersze podarowane”, Warszawa 1994, str. 92

Albrecht Altdorfer Ukrzyżowanie

Albrecht Altdorfer Ukrzyżowanie

Emil Zegadłowicz

Z gałęzią oliwną

Boże, Boże — czemuś mnie opuścił
w tej chwili zachmurzonej —? —
Gubi się serce samotne
bez Twej obrony.

Jarzą się ręce stygmatami ran,

parzą stopy przygwożdżone —
bok przebity krwawi —
jak stos płonę —!!

Serce! Z ogniowego zamętu,
z śmierci popielnej —
wzleć gołębiem z gałęzią oliwną — —
Boże wielki — Boże święty — Boże nieśmiertelny.

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 206

Tadeusz Kordyasz

Krzyż

Zwisam rozpięty

na krzyżu
okrutny ciężar ran
Ty
konasz obok
rozpięty

przedziwny człowiek

Pan

Lecz Ty
bez zmazy baranek
Ty Bóg
Ty królów król
a ja
to grzechy same
a ja
to lęk
i ból

Pomnij o Zbawicielu
w Królestwie wspaniałym swym
że ufam Ci
bezgranicznie

że kocham
przez krew
przez łzy

„Intencje serca”, Poznań 1985, str.190

Powrót do Niedziele Zwykłe Rok C   Powrót doLinki

Do góry