Wielki Post Rok C

Lucas Cranach Starszy Ukrzyżowanie

Lucas Cranach Starszy Ukrzyżowanie

Róża.

 

 

 

Środa Popielcowa
1 Niedziela Wielkiego Postu C
2 Niedziela Wielkiego Postu C
3 Niedziela Wielkiego Postu C
4 Niedziela Wielkiego Postu C
5 Niedziela Wielkiego Postu C
Niedziela Palmowa C

 

 

 

Powrót do Linki     Powrót do Wielki Post

Do góry

Chrystus Król

Środa Popielcowa
Rok A; B; C;
Ewangelia: Mt 6, 1 – 6. 16 – 18;

 

Słowo Boże

1 Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Jałmużna

2 Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę.
3 Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa,
4 aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Modlitwa

5 Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.
6 Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Post

16 Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę, powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę.
17 Ty zaś, gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz,
18 aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Sebastiano Ricci Kazanie na górze

Sebastiano Ricci Kazanie na górze

Refleksja 

Lusia Ogińska

Jałmużna
(Ewangelia według św. Mateusza: 6, 2 —7)

Gdy komuś dajesz jałmużnę,
niech tego nie widzi gawiedź,
niech cię nie zwodzą sny próżne
O ziemskiej chwalbie i sławie.
Niech twe uczynki, twe serce,
kornie okryją się cieniem.
Jest ktoś, kto widzi najwięcej
— to Bóg, On zna twe sumienie.
Gdy niesiesz pomoc i wsparcie,
nie trąb w koło obłudnie,
miej świata brawa w pogardzie,
gdy dajesz szczerze jałmużnę!

Dziś dobroczyńcy gorliwi
wydają uczty i bale,
piją na koszt nieszczęśliwych,
i piją za zdrowie kalek.
Damy opasłe na uczcie
bawią się, tańczą i jedzą
ich serca zimne, choć tłuste,
dzierżą patronat nad biedą!

Pragną… by świat ich wciąż chwalił,
nie dostrzegł serc jak kamienie,
nie pomną nędzni i mali,
że Bóg zna każde sumienie!
…………………………
…………………………
Jeśli ty dajesz jałmużnę,
pozostań w cieniu, bez blasku!
Czyny prawdziwie pobożne
nie potrzebują poklasku!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 9

Jan Twardowski

* * *  
Dogmatycy hałasują po łacinie
moraliści brzęczą nad korytkiem ludzkiego sumienia
apologeci skrzypią – porozpinani na krzyżu wiary
kaznodzieje reperują głośnik, żeby ich było lepiej słychać
filozofowie mruczą na świętego Tomasza
ustawionego już
ze starymi rocznikami świętych – w archiwum raju
męczennicy liczą na głos uderzenia w twarz
skrupulatom spadła nareszcie na głowę dynia grzechu
organiści oblizują dźwięki –
wierni podzielili się na wojenne obozy
i tylko w szczerym polu
w oddechu zioła –
na klęczkach podziwiając zaspy nieba
można jeszcze znaleźć Ciszę

«Posłaniec nadziei», Warszawa-Rzeszów 2005, str. 60

Janusz Pasierb

Bernardo Strozzi Dobry użytek z pieniądza

Bernardo Strozzi Dobry użytek z pieniądza

Popielec

Pamiętaj że proch

popiół umarłej rośliny
popiół z palmy zielonej
popiół z chwały szumiącej

że proch
popiół z książki
popiół z miasta
popiół ze świata
pamiętaj człowiecze

popiół z ciała
popiół z mózgu
popiół z uśmiechu

pamiętaj

jeśliś uczniem Jezusa
który przyniósł na ziemię
ogień pamiętaj
musisz się spalić

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 51

Powrót do Linki     Powrót do Wielki Post

Do góry

Hans Memling Jezus umęczony

Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu
Rok C
Ewangelia: Łk 4, 1 – 13;

 

Słowo Boże

Kuszenie na pustyni

1 Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu [Świętym] na pustyni
2 czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła. Nic w owe dni nie jadł, a po ich upływie odczuł głód.
3 Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby się stał chlebem».
4 Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek».
5 Wówczas wyprowadził Go w górę, pokazał Mu w jednej chwili wszystkie królestwa świata
6 i rzekł diabeł do Niego: «Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę.
7 Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje».
8 Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz».
9 Zaprowadził Go też do Jerozolimy, postawił na narożniku świątyni i rzekł do Niego: «Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się stąd w dół!
10 Jest bowiem napisane: Aniołom swoim rozkaże o Tobie, żeby Cię strzegli,
11 i na rękach nosić Cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień».
12 Lecz Jezus mu odparł: «Powiedziano: Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego».
13 Gdy diabeł dokończył całego kuszenia, odstąpił od Niego aż do czasu

Refleksja

Juan de Flandes Kuszenie Jezusa

Juan de Flandes Kuszenie Jezusa

Franciszek Karpiński

Do Boga

Gdym był tak światem jak inni struci,
Strzegłem Pańskiego ruszenia,
Rychło w tę stronę Pan oczy zwróci,
Gdziem stał, czekając wejrzenia.

Boże! Twe oczy ku mnie zwrócone
I ręka, co mię uściśnie;
A ja tymczasem patrzę na stronę,
Bym Cię nie widział umyślnie

Wtenczas, kiedy mię karmisz i poisz,
I nauczasz mię Twej wiary,
Chociaż Cię czuję, że przy mnie stoisz,
Biorąc dar ganię Twe dary.

Góry i drzewo wierzchołki swemi
Ku pięknym niebom się wspina!
Człek jak kret ślepy nurza się w ziemi
I słońce Twoje przeklina!…

W dniu kary świata nie trać mię, Boże,
By się dziwiono wiecznością,
Jak się daleko zapędzić może
Człek głupstwem, a Ty — litością.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 191

Janusz Pasierb  

Szukanie Adama  
jesteś
gdzie jesteś Adamie
uciekasz
chcesz się skryć przede mną
to nie przynosi ulgi
ze swojej kryjówki
możesz mnie nie widzieć
ja widzę ciebie bezustannie
to nie przynosi ulgi
synu

świat który ci dałem
kobieta jaką ci dałem
wszystkie znaki mojej miłości
ponieważ była prawdziwa
musiały być słabe

czujesz się zdradzony
byłeś po prostu wolny

pozwoliłem ci
dokonać odkrycia
samego siebie

synu

czyja jest ta klęska

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 10

Jan Zieliński

Zmaganie  

W zaczadzonej głowie
strumyk światła

jeśli wziąłeś na Siebie wszystko
to także ten ołowiany czas
wieczór niemy
i ten krzyk ze środka

jeśli zstąpiłeś do piekieł
to także tutaj

przecież byłeś kuszony
moimi pokusami
znasz dobrze to zmaganie

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 86

Powrót do Linki     Powrót do Wielki Post

Do góry

Hans Memling Jezus umęczony

Druga Niedziela Wielkiego Postu
Rok C
Ewangelia: Łk 9, 28 b – 36;

 

Słowo Boże

Przemienienie Jezusa 

Rafael Santi Przemienienie

Rafael Santi Przemienienie

28 W jakieś osiem dni po tych mowach wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić.
29 Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe.
30 A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz.
31 Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie.
32 Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwóch mężów, stojących przy Nim.
33 Gdy oni odchodzili od Niego, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi.
34 Gdy jeszcze to mówił, zjawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy [tamci] weszli w obłok.
35 A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!»
36 W chwili, gdy odezwał się ten głos, Jezus znalazł się sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie oznajmiali o tym, co widzieli.

Refleksja

Jan Twardowski

Dobry Jezu

Dobry Jezu z gwoździami ostrymi
raz piszący na ostrej ziemi

że pisałeś, a potem starłeś
krzyż podjąłeś, za nas umarłeś

niech Cię wielbią, kochają i słyszą
dużo milczą, króciutko piszą
nad książkami wielkimi, mądrymi
spójrz jak w Piotra – niech płaczą w sieni.

 https://poema.pl/publikacja/98014-star-star-star-dobry-jezu-dot-dot-dot

Paolo Veronese Przemienienie Chrystusa

Paolo Veronese Przemienienie Chrystusa

Janusz Pasierb 

Wczoraj około siódmej

przypomnij sobie o której
rozmawiałeś wczoraj z Jezusem

o kimś komu nikt nie mógł pomóc
kogo musiałeś zostawić
żeby szukać ratunku
żeby pomówić z Jezusem

pomyśl może to było
wczoraj wieczorem o siódmej

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 41

Powrót do Linki     Powrót do Wielki Post

Do góry

Hans Memling Jezus umęczony

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu
Rok C
Ewangelia: Łk 13, 1 – 9;

 

Słowo Boże

Wezwanie do nawrócenia

1 W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.
2 Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli?
3 Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.
4 Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy?
5 Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie».

Nieurodzajne drzewo figowe

6 I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.
7 Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?”
8 Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem;
9 może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”»

Figowiec - terebint

Figowiec – terebint

Refleksja

Leopold Staff

* * *  
Jeżeli tłumów karmiłeś narody,
Które się zbiegły z pobliża i z dali,
Pięcią ryb, chociaż niedowiarstwem mali
Byli, a jednak nasycili głody;

Jeżeliś, Panie, na wzburzeniu wody
Śród uczniów, co Twej bliży nie ufali,
Słowem swym rozruch uspokoił fali,
Iż nikt, co lękał się, nie doznał szkody:

Czyż być nie może, królu wszech stuleci,
Abym ja, który płynę w kruchej łodzi
I którym burza niekiełznana ciska,

Nie miał być z Twoich apostolskich dzieci
I przejść do Ciebie po mych win powodzi,
Choć, jak Piotr, Twegom zaparł się nazwiska?

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. II, Warszawa 1974, str. 11

Beata Obertyńska

* * *
Przekląłeś mnie, jak figę… I uschłam. Po korzenie.
Cóż bo z drzewa, co nigdy owocu mieć nie będzie?
Za to możesz mnie teraz w ogień Twój pchnąć… Płomienie
tym wyżej biją w górę, im suchsze były gałęzie…

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 88

Beata Obertyńska

* * *
Czemuś ją przeklął, Panie? A może ta figa
ku własnej Cię rozpaczy czczą witała gęstwą?
Za cóż tę drugą klątwę wypadło jej dźwigać?
Przecież była jałowa – a to już przekleństwo!

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 115

Lusia Ogińska
Nieurodzajne drzewo
    (Ewangelia według św. Łukasza: 13, 6 —9)

W pewnym ogrodzie rosło drzewo,
gałęzie miało rozłożyste,
dumnie wznosiło się pod niebo,
rozpościerało piękne liście…
To drzewo nie owocowało,
choć lat minęło bardzo wiele,
chociaż piękniało, promieniało,
pycha się wplotła w jego zieleń.

Do ogrodnika Pan powiada:
To drzewo mnie napełnia gniewem,
próżniacze jest, i soki zjada,
jest bezowocnym, pustym drzewem!
Ogrodnik litościwy, prosty
zmęczoną dłoń na korze kładzie:

— O Panie wielki, bądź miłościw,
choć jeszcze rok niech rośnie w sadzie!
Dam mu nawozu i z zieleni
pychę żywiczną zeń wytoczę.
To drzewo, Panie, się odmieni
miodowe zrodzi nam owoce!

I człowiek bywa jak to drzewo
gdy swoją pychą ogród psuje,
i z siebie nie chce dać niczego,
bo życiem swym nie owocuje!
Choć ogrodnicy się wstawiają:
Maryja, święci, aniołowie…
Z nadzieją Boga zapewniają:
— Wyda owoce próżny człowiek.
………………………..
………………………..
W końcu umilknie nawet niebo,
gdy miłosierdzia czas odliczy,
zostanie bezowocne drzewo…
Zapłaczą Boży ogrodnicy!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 53

Jan Twardowski 

On

Zatrzymał się
cień pod oknem
nade mną chmury wędrowne
udam że mnie nie ma
zapomnę
puka

znów nie otwieram
myślę: – Późno ciemno.
– Kto? – pytam wreszcie
– Twój Bóg zakochany
z miłością niewzajemną

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 404

Owoce figowca

Owoce figowca

«Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”». Łk 13, 8 – 9;

Powrót do Linki     Powrót do Wielki Post

Do góry

Hans Memling Jezus umęczony

Czwarta Niedziela Wielkiego Postu
Rok C
Ewangelia: Łk 15, 1 – 3. 11 – 32;

 

Słowo Boże

Zaginiona owca

1 Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.
2 Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».
3 Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

Syn marnotrawny

11 Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów.
12 Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich.
13 Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
14 A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.
15 Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie.
16 Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
17 Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.
18 Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie;
19 już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.
20 Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
21 A syn rzekł do niego: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.
22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: „Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi!
23 Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się,
24 ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
25 Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce.
26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć.
27 Ten mu rzekł: „Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.
28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu.
29 Lecz on odpowiedział ojcu: „Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi.
30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.
31 Lecz on mu odpowiedział: „Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy.
32 A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”».

Refleksja 

Salvador Rosa Syn marnotrawny

Salvador Rosa Syn marnotrawny

Janusz Pasierb

Syn marnotrawny

wracam
zaledwie domyślam się domu
tak bo ta droga wspina się na wzgórze
tak bo ten kamień przy którym tak dawno
muzyka czy ją usłyszę
uczta jak przełknąć choćby kęs pieczeni
świąteczna szata nie ogrzeje wystygłego ciała
pierścień ześliźnie się z palca
wszystko przychodzi za późno
dla mnie
który odszedłem za wcześnie
który nie mam siły
otworzyć oczu
i drżąc w ciemności
czuję tylko drżący
dotyk to objęcie

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 45

Maria Konopnicka

W skrusze

Jeślim obraził, jeślim Cię zasmucił,
Jeśli niebacznie odbiegłem od Ciebie,
Wyciągnij dłoń swą, ażebym się wrócił,
Ojcze mój w niebie!

Dziecko ja Twoje! Choć słabe, niekarne,
Choć się z Twej ścieżki odbiję w bezdroże,
Ku Tobie wołam, ku Tobie się garnę,
Przebacz mi, Boże!

Obmyj mą duszę, wróć serce mi wolne,
Niech znów Ci śpiewam pieśń chwały radosną,
Niech będę czysty, jak lilie te polne,
Co w niebo rosną!

Otrząśnij skrzydła Twojego anioła
Z ziemskiego pyłu i z ziemskich dróg błota,
I niech mu znowu zabłyśnie u czoła
Gwiazda Twa złota!

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 452

Stanisław Herakliusz Lubomirski

Synem cię marnotratnym miłość uczyniła

Latroni  dat paradisum, Dscipulo Matrem, Patri animam.

Synem Cię marnotrawnym miłość uczyniła,
O szczodry Zbawicielu! Ta Cię obnażyła
Z purpury i dla tej się samej nagim stałeś.
Krew, cialo, siebie, żywot i wszytko rozdałeś.
Aza jeszcze nie dosyć! I Matkę Uczniowi,
I ducha dałeś Ojcu, I niebo łotrowi.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 165

Tomasz Olizarowski

Powrót do ojca

Za sercem szedłem — straciłem drogę;
Przeciwkom sercu klątwę gotował —
Przekląłem rozum, gdym go spróbował.
Widzę: Bez Ciebie nic ja nie mogę,
Panie! nie mogę.

Przetarłem oko; wziąłem na ucho,
Co mówią ludzie i co anieli —
Słyszę głos prawdy, widzę myśl w bieli…
Lecz widzę ciemno, lecz słyszę głucho:
Ciemno i głucho.

Słyszę, choć głucho; widzę, choć ciemno.
Syn marnotrawny wracam do Ojca
Przyjmij mię, Panie! z łaski ogrojca
Ześlij anioła, aby był ze mną:
Anioł mój ze mną.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 355

Janusz Pasierb

Przypowieść o Ojcu  

Kiedy się starasz zapomnieć
pamięta

kiedy nie możesz zasnąć
czeka aż się obudzisz

kiedy nie myślisz wracać
wygląda ciebie

kiedy nie widzisz wyjścia
każe otwierać wrota

kiedy umierasz z głodu
poleca nakrywać stoły

kiedy się kulisz w łachmanie
wybiera dla ciebie szatę

gdy mówisz wstanę i pójdę
rusza naprzeciw

gdy trzesz oczy jak suche kamienie
płacze nad tobą

kiedy nie śmiesz wyciągnąć rękę
oplątują cię jego ramiona

gdy twój brat wypomni żeś odszedł
odpowie że właśnie wróciłeś

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 38

Bartolomé Esteban Murillo Powrót syna marnotrawnego

Bartolomé Esteban Murillo Powrót syna marnotrawnego

 

Wacław Oszajca

Syn Marnotrawny – Rembrandt

szedłeś okrężną drogą i
przyszedłeś za późno
kiedy ojciec twój wypatrzył
za tobą oczy i ogłuchł od ciszy
teraz usiłuje cię zobaczyć opuszkami
na próżno
palce zdrętwiały od różańców
za ciebie

«…Ty za blisko, my za daleko…», Lublin 1985, str. 49

Powrót do Linki     Powrót do Wielki Post

Do góry

Hans Memling Jezus umęczony

Piąta Niedziela Wielkiego Postu
Rok C
Ewangelia: J 8, 1 – 11;

 

Słowo Boże

Kobieta cudzołożna

1 Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną,
2 ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich.
3 Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego:
4 «Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie.
5 W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować2. A Ty co mówisz?»
6 Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi.
7 A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień».
8 I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi.
9 Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku.
10 Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: «Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił?»
11 A ona odrzekła: «Nikt, Panie!» Rzekł do niej Jezus: «I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz!».

Refleksja

Lucas Cranach Starszy Chrystus i cudzołożnica

Lucas Cranach Starszy Chrystus i cudzołożnica

Jan Twardowski

O świętej Marii Magdalenie

Rozgrzeszyłeś ze wszystkiego

pozwól że wesoło poskaczę
a to łkanie co pozostało w domu
to nie ja –
to radość płacze

«Posłaniec nadziei», Warszawa-Rzeszów 2005, str. 153

 

Wacław Oszajca

pokusa

nie zmusisz mnie
bym cisnął w ciebie kamieniem
wiem przecież
przestrzeń jest zakrzywiona

«Reszta większa od całości», Warszawa 2003, str. 133

Janusz Pasierb 

To samo słowo

Ojciec pisał rylcem na tablicy z głazów
Syn pisał palcem na kurzu po ziemi
Duch Święty pisał płomieniem na wietrze

moje nieszczere serce stuka
to samo słowo
Miłość

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 42

Witold Nanowski

Święta Magdalena

A kiedy straciłaś wszystko, pozostał tobie Bóg.
Więcej niż wszystko na ziemi: Święte Królestwo Wieczności.
Tylko On przebaczyć Ci mógł.
Gdy byłaś pełna bólu i żałości.

Nikt z nich bez grzechu,
On ich imiona wypisał na piasku.
Kamienne słowom wtórowało echo
i prawda oczy porażała blaskiem.

„Kto z was jest bez grzechu,
niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”…
Kamienne słowom wtórowało echo.
Wszyscy odeszli złamani, skuleni.

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 569

Zofia Zaborowska

Rembrandt van Rijn Chrystus i cudzołożnica

Rembrandt van Rijn Chrystus i cudzołożnica

Magdalena

Byłam Magdaleną.
Przywlokłam się za nim na Golgotę
i stanęłam opodal krzyża pełna lęku,
bo była tam Jego Matka,
która mogła powiedzieć, że moje miejsce wśród tych,
co Go na śmierć wydali…
I spotkałam Jej wzrok – bez cienia urazy.
Przesunęła się nawet nieco,
bym mogła podejść bliżej.
Popatrzyłam teraz na Niego.
Wyczytałam w gasnącym spojrzeniu
nie żal,
nie potępienie,
nie wyrzuty,
ale słowa wdzięczności:
Dziękuję ci, Mario, że nie pozwalasz,
abym dla ciebie umarł na próżno

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 572

Powrót do Linki     Powrót do Wielki Post

Do góry

Hans Memling Jezus umęczony

Niedziela Palmowa – Niedziela Męki Pańskiej Rok C
Procesja z palmami: Łk 19, 28 – 40;
Ewangelia: Łk 22, 14 – 23, 56;

 

Słowo Boże

Łk 19, 28 – 40;

Uroczysty wjazd do Jerozolimy

Duccio di Buoninsegna Wjazd do Jerozolimy

Duccio di Buoninsegna Wjazd do Jerozolimy

28 Po tych słowach ruszył na przedzie, zdążając do Jerozolimy.
29 Gdy przyszedł w pobliże Betfage i Betanii, do góry zwanej Oliwną, wysłał dwóch spośród uczniów,
30 mówiąc: Idźcie do wsi, która jest naprzeciwko, a wchodząc do niej, znajdziecie oślę uwiązane, którego jeszcze nikt nie dosiadł. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj.
31 A gdyby was kto pytał: Dlaczego odwiązujecie?, tak powiecie: Pan go potrzebuje.
32 Wysłani poszli i znaleźli wszystko tak, jak im powiedział.
33 A gdy odwiązywali oślę, zapytali ich jego właściciele: Czemu odwiązujecie oślę?
34 Odpowiedzieli: Pan go potrzebuje.
35 I przyprowadzili je do Jezusa, a zarzuciwszy na nie swe płaszcze, wsadzili na nie Jezusa.
36 Gdy jechał, słali swe płaszcze na drodze.
37 Zbliżał się już do zboczy Góry Oliwnej, kiedy całe mnóstwo uczniów poczęło wielbić radośnie Boga za wszystkie cuda, które widzieli.
38 I wołali głośno: Błogosławiony Król, który przychodzi w imię Pańskie. Pokój w niebie i chwała na wysokościach.
39 Lecz niektórzy faryzeusze spośród tłumu rzekli do Niego: Nauczycielu, zabroń tego swoim uczniom.
40 Odrzekł: Powiadam wam: Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą.

 Refleksja

Paweł Heintsch  

Triumfalny pochód

Barwne szaty przed Nim i za Nim –
leci zieleń wśród gromkich okrzyków:
To świętuje triumf swego wodza
roześmiany tłum Galilejczyków.

Spod kopytek tryskają kamienie
i stukają szorstko na cześć Pana,
ale gdyby tamci zamilkli,
wtedy one wołać będą: „Hosanna!”

Gładkiej sierści osiołka dotyka
Mistrza ręka łagodną pieszczotą…
„Teraz Twoja jest cała ziemia!
Twoje mury świątyni i złoto!

Teraz Twoje królestwo odbuduj,
porozpędzaj świętokradzkich kupczyków!”
– Wśród radosnych okrzyków wiedzie Króla
tłum zwycięskich Galilejczyków.

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 157
Beata Obertyńska

* * *
Każ mnie wreszcie odwiązać! Wciąż jeszcze przed bramą
w kurz tej ziemi wpatrzone, chwast bezmyślnie żuję…
Przyślij pomnie! Jak wówczas, niech i dziś tak samo:
„Ośle źrebię – powiedzą – Pan cię potrzebuje…”

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 70

 Słowo Boże

Męka Pańska – fragment – Łk 22, 39 – 48;

Modlitwa i trwoga konania

39 Potem wyszedł i udał się, według zwyczaju, na Górę Oliwną: towarzyszyli Mu także uczniowie.
40 Gdy przyszedł na miejsce, rzekł do nich: «Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie»
41 A sam oddalił się od nich na odległość jakby rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się
42 tymi słowami: «Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!»
43 Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go.
44 Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił, a Jego pot był jak gęste krople krwi, sączące się na ziemię.
45 Gdy wstał od modlitwy i przyszedł do uczniów, zastał ich śpiących ze smutku.
46 Rzekł do nich: «Czemu śpicie? Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie».
47 Jeszcze gdy On to mówił, przybyła jakaś gromada, a przed nią szedł ten, którego nazywają Judaszem, jeden z Dwunastu. Podszedł do Jezusa, aby Go pocałować.
48 Wtedy Jezus powiedział do niego: „Judaszu, to pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego?

Refleksja

Giuseppe Cesari Judasz zdradza Chrystusa

Giuseppe Cesari Judasz zdradza Chrystusa

Maria Imelda Kosmala

Prośba

Nie mówcie o cierpieniu
nawet lewej ręce kiedy prawa boli
nie mówcie zbyt głośno i pewnie
cierpienie to kwiat który szybko więdnie
przeradza się w suchy nieśmiertelnik

nie pocieszajcie zbolałych

każde słowo krasząc pobożnym sloganem
taniutką pewnością luksusowej tandety
nie obwijajcie sękatego krzyża
zbyt mglisto-słodką niebieskość
bo ból zwietrzeje
bo korzec stłamsi światło —

ogrójec ma tonację nocy
bardzo wyciszoną ciemność
— — nawet przyjaciele mogli spać spokojnie
ma wymowę dla tych
co czują zatrzaśniętą furtkę
uliczkę bez wylotu
słowo bez odpowiedzi
wybór — na miarę kropli czerwonego potu

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 142
Janusz Pasierb

Ogrójec

już objawiłem im Boga
w blasku i mocy
jeszcze objawię im człowieka
dzisiejszej nocy
ujrzą obojętność oliwek
nieruchomość świateł i cieni
doświadczą ile można nabrać sił
leżąc z twarzą przytuloną do ziemi
dam im posłuchać milczenia Boga
gdy się Go woła
zobaczą zimny blask kielicha
w ręku anioła
objawię im ostatnią prawdę
najwstydliwszą z tajemnic człowieka
nie umie być sam póki żyje
i gdy umiera
trzy razy obudzę śpiących
sercem bijącym o żebra
człowiek wzywający człowieka
żebrak

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 44

El Greco Agonia w Ogrodzie Oliwnym

El Greco Agonia w Ogrodzie Oliwnym

 

 

 

Jan Twardowski

Nocą

Nocą modlił się w Ogrodzie Oliwnym
sam na sam z Aniołem
jak z dziewczynką w bieli
trzej najbliżsi wybrani zasnęli

kogut wrzasnął nad ranem
biegło serce niewybrane
takie nie śpi

«ABC księdza Twardowskiego. Rok C», Warszawa 2002, str. 47 

Jan Twardowski  

Pocałunek Judasza

Ten pocałunek musiał się rozpłakać
nie mogło być inaczej

Święty Augustyn mówi
że grzech idzie do nieba gdy płacze
Matko Najświętsza co się nie gorszysz
gdy mówię od rzeczy

ten pocałunek do dziś niebo porusza
tak beczy

«Posłaniec nadziei», Warszawa – Rzeszów 2005, str. 152

Maria Imelda Kosmala

Śladami męki mojego Pana
Ślad 3

                              „A Pan obróciwszy się, spojrzał” (Łk 22, 61)

Piotr kiedyś — tak dawno

ja znam niejeden dziedziniec z płonącym ogniskiem
niejedno chyłkiem incognito

okrężne drożyny opłotki przyczajone z dala

nikt nie słyszał tchórzliwych zapewnień
nie znam

kogut sumienia z zamkniętymi ślepiami
potrząsa purpurowy grzebień
pianiem się zanosi
strach toczy oczami jak młyńskie kamienie

o nocy czarna ogromna i niema
Pan spojrzał we mnie —
zbyt szybko łzy obeschły

spójrz Jezu jeszcze głębiej —
niech płacz będzie bardziej gorzki

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 70

Maria Imelda Kosmala

Śladami męki mojego Pana
Ślad 4

                     Jezusa wydal ich woli (Łk 23, 25)

Sąd i wyrok na Boga trwa do dziś
bo mowa jego nazbyt twarda
bo myśli Jego naszym niepodobne
bo nie jest Bogiem naszych pomysłów zachcianek
nierealny niewspółczesny niewygodny
skandalicznie ludzki nie do przyjęcia
zaskakuje rozczarowuje gorszy burzy
Jego rzeczywistość nie mieści się w naszych kategoriach

stworzyliśmy Cię Chryste na wyobrażenie swoje
według naszej miary

pieścimy obraz urojonego przez siebie
prywatnego do swej dyspozycji —
Boga gładkich rozwiązań maleńkich stabilizacji

kiedy wtargniesz w nasze dzieje
żywy
Mocny

Inny
Niepodobny
Niewymierny

jakie masz szanse
przy wygodnych swojskich fetyszach
? ? ?

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 71

Powrót do Linki  Powrót do Wielki Post

Do góry