24 Niedziela zwykła rok A, B, C;

 

Karta z Psałterza Floriańskiego Psalm 1
Karta z Psałterza Floriańskiego Psalm 1

 

 

Zielona różaii 

 

 

 

24 Niedziela zwykła rok A

24 Niedziela zwykła rok B

24 Niedziela zwykła rok C

 

 

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

 

 

Labrarum Krzyż Konstantyna

 

Rok A: Ewangelia: Mt 18, 21 – 35;

 

Słowo Boże

Obowiązek przebaczenia

21 Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?»
22 Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Nielitościwy dłużnik

23 Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami.
24 Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów.
25 Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać.
26 Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: “Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam”.
27 Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
28 Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: “Oddaj, coś winien!”
29 Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: “Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie”.
30 On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
31 Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.
32 Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: “Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś.
33 Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?”
34 I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda.
35 Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Refleksja

Kazimiera Iłłakowiczówna

Gustaw Zemła Kain i Abel
Gustaw Zemła Kain i Abel

Kain i Abel 

Było nas dwóch braci na pustym globie:
Kain i Abel.
Jeden baranki pasał, drugi na roli robił,
jeden był mocny, drugi – słaby. Było nas dwóch braci i dwie różne miłości
do Boga Stwórcy:
jeden baranki mu składał zarżnięte,
drugi – pszenicę, kukurydzę i miętę,
słodkie ogórki. Było nas dwóch braci, któryś z nich pozazdrościł
– Abel? Kain?
pokłóciliśmy się u ofiarnych ołtarzy,
słaby silnego zabił… To się powtarza…
I nie wiem dalej.

Źródło?

Lusia Ogińska

Nielitościwy dłużnik
  (Ewangelia według św. Mateusza: 18, 23 — 35)

Do króla, co rozliczał sługi,
człowiek się zbliżył dnia pewnego,
miał wobec króla wielkie długi,
lecz oddać ich już nie miał z czego.
Król przyjrzał mu się przenikliwie
i rzekł: — Ja sprzedam cię w niewolę
sprzedam twe dzieci, twoją żonę,
chociaż część długu tak odbiorę!
Człek błagał: — Panie, nie krzywdź sługi!
Mój panie mądry, nie miej złości!
Bo oddam, oddam wszystkie długi,
tylko miej trochę cierpliwości!

I pan uwierzył człowiekowi,
bo się nad biednym ulitował,
zrozpaczonemu dłużnikowi
przebaczył — długi mu darował!

Sługa ów wybiegł z bram pałacu,
zdało się skrzydła mu wyrosły!
Nagle przystanął, bo na placu
stał człek, co był mu winien grosik…

— Hej łotrze! — Krzyknął doń ów sługa!
Obrzucił człeka wzrokiem zimnym:
— Nie zapomniałem o twych długach…
Oddaj natychmiast, coś mi winny!
Człek płakał: Panie, dzisiaj nie mam,
lecz oddam wszystko, wszystko spłacę!
Nie wrzucaj, panie, do więzienia,
bo dom mój, żonę, dzieci — stracę!
Sługa wściekłością był pijany!:
— Ech ty miernoto ludzka podła!
Tak długo będziesz niósł kajdany,
dopóki długu mi nie oddasz!…
Dobry król w oknie stał pałacu,
widział dłużnika bez litości,
słyszał, co działo się na placu…
i srogo, srogo się rozzłościł!
Kazał przywołać go do siebie:
— Dług darowałem, gdy prosiłeś!
A teraz katu oddam ciebie,
za to, że niegodziwcem byłeś!

Podobnie Ojciec, Pan nasz w niebie,
odda tych niegodziwców katu,
bo trwają w bezlitosnym gniewie,
nie przebaczają winy bratu!
…………………………………
…………………………………
A ty nie prosisz Boga swego?
— Mój Boże, ulżyj cierpiącemu!
Dlaczego karzesz mnie, dlaczego?!
Boże miej litość mnie grzesznemu!

A tyś… nie mówił bratu nigdy,
że go nie kochasz, nie współczujesz,
że tobie wyrządzonej krzywdy,
nigdy mu, nigdy… nie darujesz?!!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 24

Roman Indrzejczyk

Wybaczyć

Znów trzeba wybaczyć
– Tak Jezus powiedział
Zapomnieć urazy,
Szansę dać nadziei.

I żebyśmy chcieli
Tworzyć wciąż od nowa
Zycie sprawiedliwe
Przyjazne każdemu.

Żeby mógł się zmieścić
W tym królestwie dobra
Każdy zwykły człowiek
Uczony i prosty.

«I niech tak zostanie», Warszawa 2005, str. 30

Franciszek Morawski

Wiersz mój ostatni

Boże! mój Boże! o jakże się boję
O wieczność moję!

Tyś za warunek naszego zbawienia
Wskazał nam słodką cnotę przebaczenia;
A ja dopełnić jej nie byłem w stanie,
Bo nikt mnie w życiu nie obraził, Panie!
Tak, Panie! nikt mnie obrazić nie raczył,
Bym dla miłości Twojej mu przebaczył;
Srogością dla mnie ludzka dobroć była,
Bo mię tym może niebios pozbawiła.
Jestem więc, Panie, bez żadnej zasługi,
Nie uskarbiłem jej przez wiek tak długi;
Lękam się kary, którąś mi przeznaczył:
Bo czy przebaczysz, gdym ja nie przebaczył?

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 273

Anonim z lat 1939 -1943

* * *
Jako i my odpuszczamy — o Wiekuisty
Odpuszczać każesz winy tym, co nas skrzywdzili!
I naszym winowajcom — Źródło Mocy czystej!
Czyż każesz nam zapomnieć, żeśmy wolni byli?

Że radość w nas zdławiono i jak Ciebie, Chryste,
Wywiódłszy na Golgotę do krzyża przybili,
Tak Ją ukrzyżowano, Jej serce świetliste
Przebito włócznią cierpień — tej nie pomnieć chwili?

Przebaczyć bezmiar męki ciał najdroższych każesz?
Zapomnieć w ich źrenicach ból śmiertelnej trwogi,
Krzyk skargi zagłuszony w dymach i pożarze —

Obraz krwi i zniszczenia, konań i pożogi?
O Chryste — odpuścimy! — Ale Ty ukarzesz,
A narzędziem Twej kary — my, nie Twoje wrogi.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 314

Bronisława Ostrowska

Nie pracuję, O Panie!..

Nie pracuję, o Panie! a przeciem strudzona.
Nie dźwigam snopa kłosów ani wody dzbanka.
Anim ja Ruth kłosiarka, ni Samarytanka —
Jakoż Ty ku mnie, Panie, wyciągniesz ramiona?

A w ogrójcu, gdzie pusta czernieje mogiła,
Gdy o jutrzni Cię spotkam, świętego przechodnia —
Jak odpuścisz mi winy, które spełniam co dnia,
Gdy nie mam winowajców, bym im odpuściła?

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 22

Lusia Ogińska  

Obowiązek przebaczenia
(Ewangelia według św. Łukasza: 17, 3 —4)

Jeśli brat zrobi krzywdę tobie,
przyjdzie o wybaczenie prosić,
to ty mu wybacz i mu powiedz,
że w sobie nie masz złości!

Jeśli brat w winę znów popadnie
i znów zapragnie wybaczenia,
to ty mu rzeknij, rzeknij ładnie,
że złości w sobie nie masz!

A jeśli na dzień siedem razy
zawini brat przeciwko tobie
i prosić łaski się odważy
…to co mu wtedy powiesz?

Powiedz: — Wybaczam!
I spójrz w serce!
Czy twoje serce grzeszy rzadziej?
…………………………………………….
…………………………………………….
Bóg ci wybacza znacznie więcej
…więcej niż siedem razy na dzień!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 65

Wacław Oszajca

bracie 

podzielam twoje zdanie
masz słuszność mówiąc
że mogą kiedyś o nas powiedzieć
żeśmy przegapili moment pozostawiając
przy życiu powalonego już wroga

być może
wiele jeszcze wycierpimy
lecząc pokąsane nogi
ale przecież to cierpienie jest nasze własne

i pies nasz choć na obcej służbie

«Reszta większa od całości», Warszawa 2003, str. 45
Gubbio Św. franciszek i wilk

 

Wacław Oszajca

Franciszek z Asyżu poucza owieczkę

spotkali się w czarnym borze
rozmawiali długo
na pożegnanie
jeden drugiego
uściskał ucałował

spocona ze strachu owieczka
wykrztusiła
to był wilk
z wilkiem rozmawiałeś bracie Franciszku

z bratem wilkiem
poprawił Franciszek

 „..Ty za blisko, my za daleko… “, Lublin 1985” str. 140

 

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok B : Ewangelia: Mk 8, 27 – 35;

 

Słowo Boże 

Wyznanie Piotra

27 Potem Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?»
28 Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków».
29 On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz».
30 Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. Pierwsza zapowiedź męki i zmartwychwstania
31 I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że będzie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie.
32 A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać.
33 Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie».

Warunki naśladowania Jezusa

34 Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje!
35 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je.

Refleksja

Roman Indrzejczyk

Modlitwa człowieka dorosłego

Salvador Dali Chrystus św. Jana od Krzyża
Salvador Dali Chrystus św. Jana od Krzyża

Boże mój i Panie… tak wiele zadań stoi przede mną,
tak wiele mam obowiązków
i często nie mam już sił ani ochoty do pracy,
czuję się zmęczony i przygnębiony…
Pomóż mi rozróżniać rzeczy ważne i wielkie
od zwykłych, drobnych, często banalnych czynności,
żebym potrafił skoncentrować się na tym, co istotne,
ale nie lekceważył małych spraw…
bo, być może, te drobne, małe, ludzkie problemy
są dla kogoś bardzo ważne.

Niech zachowam wrażliwość serca,
niech zawsze próbuję zrozumieć innego człowieka,
niech dostrzegam również to, co niewidoczne dla oczu…
Niech nie pogardzam nieśmiałymi oczekiwaniami życzliwości i dobroci
U ludzi, którzy tego nawet nie powiedzą.

Nie pozwól mi zasmucać innych,
niech będzie mnie stać na zwykły gest dobroci, na dobre słowo
i uśmiech – również wtedy, gdy czuję się zmęczony
i kiedy mi się po prostu już nic nie chce.
O Boże, który znasz najlepiej moje serce,
nie daj, abym uciekał od ludzi, którzy mnie potrzebują,
nie pozwól też, abym zamęczał sobą tych, których ja potrzebuję.
Zwyciężaj we mnie egoizm, zarozumiałość, samowolę i próżność,
niech szanuję także tych, których nie lubię.
Nie daj mi unikać zadań trudnych i niewdzięcznych,
ale umacniaj mnie wiarą w sens i konieczność dobrego działania.

Niech ,,nie zgubię po drodze:’ nadziei i optymizmu,
niech nie wpadam w smutek, depresję i przygnębienie,
a nade wszystko niech nie zwątpię w Twoją miłość, Boże.

Nie daj mi tracić czasu i sił
na to, co nie byłoby Twoją wolą, nasz Ojcze,
na to, co byłoby niemądre i szkodliwe

Ustrzeż mnie przed nieodpowiedzialnością i zwykłą głupotą.
Myśli moje chcę jednoczyć z Tobą…

Niech moja wizja świata i ,,filozofia” mojego człowieczeństwa
będzie zawsze zgodna z planami Twojej Mądrości.

«I niech tak zostanie», Warszawa 2005, str. 20

Jan Twardowski

Nie płacz

Nie płacz. To tylko krzyż
przecież tak trzeba

Nie drżyj. To tylko miłość
jak rana w przylepce chleba

i ty jak zabawny kos
co się kosowej spodziewa

łatwiej kiedy się nie wie

zamyślił się anioł
chciał zabrać głos

lecz poszedł do nieba

«Nie przyszedłem pana nawracać», Poznań 2009, str. 182

Jan Twardowski

Nie zląkł się

Tylko Św. Jan umarł w domu na posłaniu
z poduszką pod głową owinięty w śpiwór
jeden nie zląkł się Krzyża jeden stał pod Krzyżem
pozostali ze strachu w Wielki Piątek zbiegli

kto ucieka od Krzyża – krzyż cięższy dostanie

https://poema.pl/publikacja/98007-nie-zlakl-sie

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok C: Ewangelia: Łk 15, 1 – 32;

 

Słowo Boże

Chrystus Dobry Pasterz Austria Karyntia
Chrystus Dobry Pasterz Austria Karyntia

Zaginiona owca

1 Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać.
2 Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi».
3 Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
4 «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?
5 A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona
6 i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: “Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.
7 Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Zgubiona drachma

8 Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie?
9 A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: “Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”.
10 Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca».

Syn marnotrawny

11 Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów.
12 Młodszy z nich rzekł do ojca: “Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich.
13 Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dale- kie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
14 A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.
15 Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje
pola żeby pasł świnie.
16 Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.
17 Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę.
18 Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie;
19 już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników.
20 Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go je- go ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go.
21 A syn rzekł do niego: “Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”.
22 Lecz ojciec rzekł do swoich sług: “Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierś- cień na rękę i sandały na nogi!
23 Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będzie- my ucztować i bawić się,
24 ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”. I zaczęli się bawić.
25 Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce.
26 Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć.
27 Ten mu rzekł: “Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego”.
28 Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu.
29 Lecz on odpowiedział ojcu: “Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi.
30 Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę”.
31 Lecz on mu odpowiedział: “Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy.
32 A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się”»

Refleksja

Jan Twardowski

Przyszedł mój uczeń… 

Przyszedł mój uczeń powiedzieć do mnie
słów parę –
– Już nie potrafię się dłużej modlić,
straciłem wiarę

Odszedł, a w duszy mojej się stało
pusto i ciemno –
jakby ktoś lampę sponad brewiarza
chował przede mną

Trwało to krótko, bo zaraz w serce
krwi zbiegło wiele –
jakby mi ornat z ran chłopców w boju
kładli w kościele –

Coś się modliło we mnie
wołało dziecięcym śpiewem –
sto strun zadrżało lżejszych od zmierzchu,
o których nie wiem

Bóg i nie wierzyć czasem dozwoli –
odszedł w szarugę

lecz coś zostało i jeszcze boli
tak długo

“nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1086, str. 78

Rembrandt Powrót syna marnotrawnego (detal)
Rembrandt Powrót syna marnotrawnego (detal)

 

 

 

 

Sebastian Grabowiecki

Octonarius

Boże mój, o Boże mój, tożeś jest cierpliwy,
Gdy Cię ja gniewam grzesząc, Tyś z łaską chętliwy.

Boże mój, 0 Boże mój, tożeś dobrotliwy,
Gdy śmierci prze złość szukam, Tyś zdrowie dać chciwy.

Boże mój, Ojce łaski, cóż człowiek złośliwy
Możeć oddać za dzięki, gdyś tak lutościwy?

Twa dobroć niech Cię sławi, chwały Tobie wieczrie
Niech wszytkie dni me dają i siły serdeczne.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 62

 

 

 

 

Leopold Staff

Syn marnotrawny

Nie było Ciebie długo, tak długo. I oto,
Jakbyś był znowu, nagły, niespodziany odruch
Każe mi do pnia drzewa tulić skroń z tęsknotą,
Na klęczkach, jak ku Twemu ojcowskiemu biodru.

0, nie żądam od Ciebie dowodu ni znaku,
Tylko rosą czystości powieki mi pomaż,
Bom przejrzał i dotykam w każdym kwiecie maku
Żywej rany w Twym boku, najwierniejszy Tomasz.

Jesteś blisko, wciąż bliżej: krążysz po kryjomu
Wkoło mnie, wyczuwalny na pól, niemal jawny,
By wkraść się we mnie, jak w sień rodzinnego domu,
Jak gdybyś to Ty właśnie był syn marnotrawny.

Jak mogłem się dopuścić nieludzkiego czynu,
Wypędzając Cię, Ojcze mój, z serca, jak wroga?
«Choć wszechwiedzący, tego sam nie wiem, mój synu.
Wszystko jest w mocy Boga, prócz bojaźni Boga.»

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 14

Jan Twardowski

Szukam co było zginęło
co Ci zginęło Panie
gwiazdy nie ruszyły się z miejsca
nie zmieniły adresu
księżyc staroświecki został po dawnemu
choć jak podeptany
tak jak przedtem
półtora miliona gatunków chrząszczy
w dalszym ciągu kaczka ma dwanaście tysięcy piór
wiatr kręci się w kółko tak stale potrzebny że bezradny
zgodnie z planem wędruje w marcu łosoś w górę rzeki
niebieski i szary
gryfon wystawia ptaki wodne unosząc przednią łapę
gęś tylko pod skrzydło chowa głowę
jeśli się mrówki zgubią to się same odnajdą
bo mrowisko zawsze przy drzewie od południowej strony
podobno małp przybywa – nie ubywa
tylko człowiek stale Ci się gubi
urodzony dezerter

“nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1086, str.236.

Maria Imelda Kosmala

Ślad 10
Jezu, wspomnij na mnie (Łk 23, 42)

Jesteś Pasterzem który w pogoni za zbłąkaną owcą
zostawia dziewięćdziesiąt dziewięć
jesteś Ojcem który wychodzi pierwszy
na przeciw syna marnotrawnego —
gdy jak złodziej wtargniesz w niestrzeżony czas
jeszcze ż a l  łotra przyjmiesz za pochodnie
i łzą ostatnich sekund pozwolisz rozświecić
próg Twego Królestwa
bo miłosierdzie Twoje trwa — jak wieczność

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 77

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry