25 Niedziela zwykła rok A, B, C;

Karta z Psałterza floriańskiego
Karta z Psałterza floriańskiego

 

 

 

Zielona róża i  

 

 

 

 

25 Niedziela zwykła rok A

25 Niedziela zwykła rok B

25 Niedziela zwykła rok C

 

 

 

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

 

 

 

 

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok A: Ewangelia: Mt 20, 1 – 16;

 

Słowo Boże

Przypowieść o robotnikach w winnicy

1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy.
2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie,
4 i rzekł do nich: “Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”.
5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: “Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?”
7 Odpowiedzieli mu: “Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: “Idźcie i wy do winnicy!”
8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: “Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!”
9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze
10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze.
11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi,
12 mówiąc: “Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty”.
13 Na to odrzekł jednemu z nich: “Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną?
14 Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie.
15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”
16  Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

Refleksja

Jan Twardowski

Sprawiedliwość 

Rembrandt Przypowieść o robotnikach w winnicy
Rembrandt Przypowieść o robotnikach w winnicy

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

Dziękuję Ci że sprawiedliwość Twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne

jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą

umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość

“nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str.163

Roman Indrzejczyk

Modlitwa człowieka smutnego

Biegną moje myśli,
Wznoszą się do Ciebie…
Chociaż serce pełne, jednak pustkę czuję.
Nie stać mnie na patos, uroczyste słowa…
(tyle się wzniosłości w życiu nasłuchałem).
Nie wiem, co powiedzieć…
Nie będę się skarżył,
A wstydzę się prosić,
Wszak Ty, Boże, wszystko lepiej wiesz ode mnie.
Ktoś mnie bardzo skrzywdził,
Ktoś mnie nie rozumie,
Tamci oczekują, że wszystko dostaną
Cokolwiek by chcieli –
Nawet bez wysiłku…
A ci się dziwują, że dobro istnieje,
Ze ja jeszcze wierzę w zwykłą ludzką miłość…
Ty, Boże, wiesz wszystko
Wszystko wiesz najlepiej…
Więc przyjmij te słowa z harcerskiej modlitwy,
Słowa zwykłe, proste,
Lecz dziecięco szczere –
,,O Panie, Boże, Ojcze nasz, w opiece swej nas miej”…

«I niech tak zostanie», Warszawa 2005, str. 20

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok B: Ewangelia: Mk 9, 30 – 37;

 

Słowo Boże

Druga zapowiedź męki i zmartwychwstania.

Rembrandt van Rijn Dzieci przychodzą do Jezusa
Rembrandt van Rijn Dzieci przychodzą do Jezusa

30 Po wyjściu stamtąd podróżowali przez Galileę, On jednak nie chciał, żeby kto wiedział o tym
31 Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity po trzech dniach zmartwychwstanie».
32 Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać.

Spór o pierwszeństwo

33 Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?»
34 Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.
35 On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich!».
36 Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich:
37 «Kto przyjmuje jedno z tych dzieci w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał».

Refleksja

Lusia Ogińska

Spór o pierwszeństwo
        (Ewangelia według św. Mateusza: 18, 1 —5)

Chrystusa Pana zapytano:
— Kto najważniejszym jest w Królestwie?
Czy ten, co niósł szlachectwa wiano?
Czy ten, co rósł w wojennym męstwie?
Czy ten, co bogactw miał bez liku?
Czy ten, co ksiąg napisał wiele?
Czy ten, co co dzień na klęczniku
W modłach zatapiał się w kościele?

Kto jest w Królestwie Twym największy!
Kto jest Królestwa najgodniejszy?

Pan rzekł: Tytuły i honory
W moim Królestwie nic nie znaczą!
Ludzie ich z sobą nie zabiorą,
bo nagich w niebie ich zobaczą!
Potem do tłumu się uśmiechnął:
— Tu co ostatnie… tam jest pierwsze!
I wskazał na maleńkie dziecko:
Ono W Królestwie najważniejsze!
…………………………
…………………………
Jeśli chcesz blisko być Królestwa
…to wiarę czytaj z oczu dziecka!

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 29

Jan Twardowski

O maluchach 

Tylko maluchom nie nudziło się w czasie kazania
stale mieli coś do roboty
oswajali sterczące z ławek zdechłe parasole z zawistnymi łapkami
klękali nad upuszczonym przez babcię futerałem jak szczypawką
pokazywali różowy język
grzeszników drapali po wąsach sznurowadeł
dziwili się że ksiądz nosi spodnie
że ktoś zdjął koronkową rękawiczkę i ubrał tłustą rękę w wodę święconą
liczyli pobożne nogi pań
urządzili konkurs kto podniesie szpilkę za łepek
niuchali co w mszale piszczy
pieniądze na tacę odkładali na lody
tupali na zegar z którego rozchodzą się osy minut
wspinali się jak czyżyki na sosnach aby zobaczyć
co dzieje się w górze pomiędzy rękawem a kołnierzykiem
wymawiali jak fonetyk otwarte zdziwione “O”
kiedy ksiądz zacinał się na ambonie

 – ale Jezus brał je z powagą na kolana

“nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 92

Jan Kasprowicz

Modlitwa wędrownego grajka

Przy malej wiejskiej kapliczce,
Stojącej wedle drogi,
Ukląkł, rzępoląc na skrzypkach,
Wędrowny grajek ubogi.

Od czasu do czasu, grajęcy,
Bezzębne otwierał wargi,
To przekomarzał się z Bogiem,
To znowu się korzył bez skargi:

«Hej, Panie Boże, coś wielkim
Gazdą jest nad gazdami,
Po coś mi dał taką skrzypkę,
Co jeno tumani i mami?

Nie umiem ci grywać na niej,
A jednak wciąż grywać mi chce się,
Że jestem jak liść ten, szumiący
Gdzieś w niedostępnym lesie.

Któż go tam widzi, któż słyszy
W tych mnogich drzew rozhoworze?
Liche mi dałeś skrzypeczki,
Niemiłosierny Boże!

A jednak, o Wielki Panie,
Zlituj się, zlituj nade mną,
Chroń mnie, bym się nie grążył
W jakowąś rozpacz ciemną.

A jeszcze bardziej chroń mnie
I od najmniejszej zawiści,
Ze są na świecie grajkowie
Pełni szumniejszych liści…

Spraw to, ażebym na zawsze
Umiał dziękować Ci, Panie,
Że „sobie rzępolę, jak mogę,
Że daję li, na co mnie stanie.

I niech się zawsze przyznaję
Choć do najskrytszej przewiny,
I wielką niech czynię spowiedź
W obliczu ludzkiej rodziny.

I niechaj zapomnę w mym życiu,
Czy w bliskiem, czy też dalekiem,
Żem człekiem jest przede wszystkim,
I niczym więcej jak człekiem.

Spraw w końcu, „bym przy tej kapliczce,
Obok tej wiejskiej drogi
Klękał i grywał na skrzypcach,
Wędrowny grajek ubogi»

Nicolaes Maes Jezus błogosławi dzieci
Nicolaes Maes Jezus błogosławi dzieci

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 489.

Jan Twardowski – Wyjaśnienie

Nie przyszedłem pana nawracać
zresztą wyleciały mi z głowy wszystkie mądre kazania
jestem od dawna obdarty z błyszczenia
jak bohater w zwolnionym tempie
nie będę panu wiercić dziury w brzuchu
pytając co pan sądzi o Mertonie
nie będę podskakiwał w dyskusji jak indor
z czerwoną kapką na nosie
nie wypięknieję jak kaczor w październiku
nie podyktuję łez, które się do wszystkiego przyznają
nie zacznę panu wlewać do ucha świętej teologii łyżeczką

po prostu usiądę przy panu
i zwierzę swój sekret
że ja ksiądz
wierzę Panu Bogu jak dziecko

“nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 88

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok C: Ewangelia: Łk 16, 1 – 13;

 

Słowo Boże

Obrotny rządca

1 Powiedział też do uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek.
2 Przywołał go do siebie i rzekł mu: “Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą”.
3 Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę.
4 Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu.
5 Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: “Ile jesteś winien mojemu panu?”
6 Ten odpowiedział: “Sto beczek1 oliwy”. On mu rzekł: “Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”.
7 Następnie pytał drugiego: “A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: “Sto korcy pszenicy”. Mówi mu: “Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”.
8 Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.

Dobry użytek z pieniądza

9 Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.
10 Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.
11 Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?
12 Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?
13 Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie»

Refleksja

Jan Twardowski

Ubogi 

Uczta u Heroda (Polska - malarz nieznany)
Uczta u Heroda (Polska – malarz nieznany)

Kocham Kościół ubogi
zagrożony
jak bocian na cienkiej nodze
w głodującej Afryce
z dziewczynką do pierwszej Komunii
w cerowanej sukience
— nie bój się
święty Józef trzyma go jak golasa za ręce

kocham Kościół nieśmiały
Boży
z tacą na której ktoś guzik położył
gdzie śpiewają modlą się o księży
a banan przy rozbieraniu pokazuje język
różne są serca kraje
gałgany ścierki szkarłaty
zgubił się Jezus na dobre
w Kościele bogatym

“Posłaniec nadziei”, Warszawa-Rzeszów 2005, str.113

Jan Kochanowski

Na dom w Czarnolesie

Panie, to moja praca, a zdarzenie Twoje;
Raczyż błogosławieństwo dać do końca swoje!
Inszy niechaj pałace marmórowe mają
I szczerym złotogłowem ściany obijają,
Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gniaździe ojczystym,
A Ty mię zdrowiem opatrz i sumnieniem czystym,
Pożywieniem ućciwym, ludzką życzliwością,
Obyczajmi znośnymi, nieprzykrą starością.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 33

Beata Obertyńska

* * *
Sprzedaję tanio moje dni,
za bezcen wprost – za pół darmo…
A Ty – otwarłszy z nagła drzwi:
„Zdaj sprawę – powiesz – kramarko!”

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 99

Jan Twardowski

prośba

Martwię się o przeszłość dreptałem jak kulfon
straszy mnie teraźniejszość by wytrwać na drogach
została tylko przyszłość
by się chociaż raz cieszyć
jeszcze jej nie zbrudziłem
cała w rękach Boga

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986″, str. 369.

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry