30 Niedziela zwykła rok A, B, C;

Alessandro Allori Św Piotr chodzi po wodzie.

Alessandro Allori Św Piotr chodzi po wodzie.

 

 

 

Zielona róża

 

 

 

 

30 Niedziela zwykła rok A

30 Niedziela zwykła rok B

30 Niedziela zwykła rok C

 

 

Powrót do Niedziele zwykłe    Powrót do Linki

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok A: Ewangelia: Mt 22, 34 – 40;

 

Słowo Boże

Największe przykazanie

34 Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem,
35 a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał Go, wystawiając Go na próbę:
36 «Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?»
37 On mu odpowiedział: «Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem
38 To jest największe i pierwsze przykazanie.
39 Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.
40 Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy».

William Hogarth Dobry Samarytanin

William Hogarth Dobry Samarytanin

Refleksja

Jan Zieliński

Zaproście Mnie do stołu

Najpierw tu i tam rozesłano zaproszenia
potem były przygotowania nerwowe
wreszcie nadszedł dzień uroczysty
witano biskupa
dzieci powiedziały cudownie wierszyki
i rzuciły się biskupowi na szyję
proboszcz postarał się o anielski uśmiech uroczy

ludzi było dużo
stali nawet na ulicy
parę osób zemdlało
błyskały flesze
fotoreporter z gazety biegał tu i tam
chór śpiewał głośno
orkiestra grała jak mogła
księża chodzili z tacą i dobrze zebrali
było wspaniale
dawno tak nie było

na ławce przed kaplicą
siedział Pan Jezus
nie wszedł do środka
nie miał zaproszenia

„Wiersze podarowane”, Warszawa 1994, str. 45

Jan Twardowski
                            Zofii Małynicz
Żal

Żal ze się za mało kochało
że się myślało o sobie
że się już nie zdążyło
że było za późno

choćby się teraz pobiegło
w przedpokoju szurało
niosło serce osobne w telefonie
szukało słuchem szerszym od słowa

choćby się spokorniało
głupią minę stroiło
jak lew na muszce

choćby się chciało ostrzec
że pogoda niestała
że tęcza zbyt czerwona
a sól zwilgotniała

choćby się chciało pomóc
własną gębą podmuchać
w rosół za słony

wszystko już potem za mało
choćby się łzy wypłakało
nagie niepewne

“nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 243

Powrót do Niedziele zwykłe    Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok B: Ewangelia: Mk 10, 46 – 52;

 

Słowo Boże

Eustache Le Sueur Chrystus uzdrawia ślepego

Eustache Le Sueur Chrystus uzdrawia ślepego

Niewidomy pod Jerychem

46 Tak przyszli do Jerycha. Gdy wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze.
47 Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
48 Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
49 Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go!» I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię».
50 On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa.
51 A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał».
52 Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Refleksja

Jan Twardowski

Proszę o wiarę

Stukam do nieba
proszę o wiarę
ale nie o taką z płaczem na ramieniu
taką co liczy gwiazdy a nie widzi kury
taką jak motyl na jeden dzień
ale
zawsze świeżą bo nieskończoną
taką co biegnie jak owca za matką
nie pojmuje ale rozumie
ze słów wybiera najmniejsze
nie na wszystko ma odpowiedź
i nie przewraca się do góry nogami
jeżeli kogoś szlag trafi

“nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 378.

Beata Obertyńska

* * *
Skrucha oliwi blizny Twe i rany,
gdy, ślepa ufność Cię wzrusza…
Ach! Ten z radości w rowie poniechany
płaszcz ślepca Bartymeusza!

«Grudki kadzidła», Kraków 1987, str. 106

Tadeusz Łopalewski

Panie, któryś jest…

Panie, któryś jest w niebie i któryś jest na ziemi,
Swą ręką miłosierną bielmo mi z oczu zdejmij —
Niech serce truchlejące Twą łaską uspokoję,
Niech ujrzę — ślepiec marny — jasne Królestwo Twoje…

Niech mi swe dno ukaże i zła, i dobra dola,
Bym wiedział nieomylnie, gdzie jest Twa święta wola,
Bym czul, bach, czuł najmocniej w ostatnią swą godzinę,
Że Ty mnie,,Panie, wzywasz na wieczny odpoczynek…

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 2, Warszawa 1974, str. 138

Stanisław Wyspiański

(Oczyść mą duszę, święty Boże)

Oczyść mą duszę, Święty Boże,
ku Tobie serce wznoszę;
prawie Twa Siła Zło przemoże,
ulitowania proszę.
Wszedłem w człowieczych błędów kolo,
we zmazach żyłem długo,
w skrusze ku Tobie wznoszę czoło,
wyznaj mię swoim sługą.
Krew mnie poniosła w sprośnej chuci
ku związkom, co mię więżą,
żem jest jak owi więźnie skuci,
którym miał Tobie być pawężą.
Wejrzyj, „O Panie! w serca skrytość;
wypleni z serca gady.
O litość w skrusze łkam, o litość…
Coś Piotrowego zabył zaprzania
a Judaszowej zdrady,
schyl pobłażania, zwól zlitowania!

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T. 1, Warszawa 1974, str. 510

Joos de Momper Chrystus uzdrawia ślepego

Joos de Momper Chrystus uzdrawia ślepego

Jan Twardowski 

Litość 

Wysławiają miłość
lekceważą litość
a ja mówię zlituj się nade mną
odpychana przez ludzi
przez mocnych wydrwiona
właśnie zbawić mnie może
tylko litość Twoja

“ABC księdza Twardowskiego. Rok B”, Warszawa 2002, str. 133

Powrót do Niedziele zwykłe    Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok C: Ewangelia: Łk 18, 9 – 14;

 

Słowo Boże

Faryzeusz i celnik

Gustave Doré Faryzeusz i Celnik

Gustave Doré Faryzeusz i Celnik

9 Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:
10 «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik.
11 Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: “Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.
12 Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.
13 Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: “Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”
14 Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony»

Refleksja

Jan Twardowski

Nie sądź

Mój ty w gorącej święconej wodzie kąpany
proszę cię nade wszystko
nie sądź przedwcześnie nikogo
ani ascety który prowadzi do nieba sam siebie na smyczy
ani skrupulata który stale przepisuje swoje sumienie
tam i z powrotem z czystego na brudno
ani szlachetnych a nadmuchanych
ani ostrzących sztylet litości
ani żmijki serca
ani
deklamujących: polna myszka siedzi sobie konfesjonał ząbkiem skrobie –
ani stukających do nieba w kaloszach
ani pesymizmu tak głębokiego że każe szukać
ani tych dla których śmierć jest tylko ostatnią urzędową formalnością
ani tych po których zostają portrety jak dostojne małpy

“nie przyszedłem pana nawracać.”, Warszawa 1986, str. 140

Jan Twardowski

Pewność niepewności

Dziękuję Ci za to
że niedomówionego nie domawiałeś
niedokończonego nie kończyłeś
nieudowodnionego nie udowadniałeś

dziękuję Ci za to
że byłeś pewny że niepewny
że wierzyłeś w możliwe niemożliwe
że nie wiedziałeś na religii co dalej
i łza Ci stanęła w gardle jak pestka
za to że będąc takim jakim jesteś
nie mówiąc
powiedziałeś mi tyle o Bogu

«nie przyszedłem pana nawracać», Warszawa 1986, str. 268

Wacław Oszajca

Psalm bojących się grzechu

nie zgrzeszyliśmy przeciwko Tobie
nie plami nas krew bliźniego
zielonej duszy myśmy z twardej piersi drzew nie wyrywali
ognia pod cudzy dom nasza ręka nie podkładała
ani nasz język nie grodził z nienawistnych słów
płotu wokół dobrego imienia sąsiada
nasze wargi nigdy nie opluły wrogiej twarzy
nasze ręce nie trzymały nigdy karabinu
ani też nie sterowały bombowcami
nie ciąży na nas żaden napad na bank ani wielkie manko
nigdy nie gwałciliśmy córek przyjaciół
ani nie uwodzili żon kolegów z pracy

zmiłuj się nad nami Panie

gdyż przeszliśmy nie zostawiwszy najmniejszego śladu

„…Ty za blisko, my za daleko…”, Lublin 1985, str.94

Powrót do Niedziele zwykłe    Powrót do Linki

Do góry