Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa rok A, B, C;

Maria Samborska Serce Jezusa

Maria Samborska Serce Jezusa

 

 

Pomarańczowa róża

     

 

 

Serce Pana Jezusa Rok A

Serce Pana Jezusa Rok B

Serce Pana Jezusa Rok C

 

 

 

Powrót do Święta    Powrót do Linki 

Do góry

Najswiętsze-Serce

 

(2 piątek po Uroczystości Najświętszej Trójcy)
Rok A: Ewangelia: Mt 11, 25 – 30;

 

Słowo Boże

San Michele Św. Małgorzata Maria Alacoque (fresk)

San Michele Św. Małgorzata Maria Alacoque (fresk)

Objawienie Ojca i Syna

25 W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom.
26 Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
27 Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić.

Wezwanie do utrudzonych

28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
29 Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
30 Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie».

Refleksja

Leopold Staff

Wyszedłem szukać…

Wyszedłem Ciebie szukać o świcie i w trwodze,
Nie znajdując, myślałem, żem szedł drogą kłamną;
I spotkałem Cię, kiedym odwrócił się w drodze,
Bowiem przez całe życie krok w krok szedłeś za mną.

Wędrowałem dzień cały pod cienia ciężarem,
W chłodziem południe minął, by oto u końca
Płonąć Tobą, o zmierzchu mym, czerwonym żarem,
Jako wieczorna rzeka o zachodzie słońca.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 1, Warszawa 1974, str. 12

Teofil Lenartowicz

Ostatnie Słowo

Strudzony żeglarz do brzegu dopływa
Na kruchej łódce przez burzliwe morze.
Gdzieżeś, o piękna wyobraźnio tkliwa,
Królu mój niegdyś czy pogańskie bożę? —

Pobladła szata srebrną barwą lśniąca
Przed prawdy wiecznej surowym obliczem.
A sława, sława, niegdyś tak nęcąca,
Czymże przede mną? — Próżnością i niczem!

Czoło zorane ku ziemi się zniża,
Widomych kształtów czarodziejstwo kona.
O Panie! W Twoje upadam ramiona
I już nie widzę nic, nic — oprócz krzyża…

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 1, Warszawa 1974, str. 415

Konstanty Marian Górski

Modlitwa [1]

Błądziłem więcej niż cierpiałem,
I bóle za mną w ślad iść muszą;
Spraw, niechaj odtąd cierpię ciałem
— Nie duszą.
Ukorz mię w dumie najboleśniej,
Każ na barłogu się położyć,
Lecz pozwól duszy mojej, pieśni,
Znów ożyć.
Gdybym, na cudzym żebrząc progu,
Miał Tobie bluźnić bezprzytomnie,
Wstań: jak do Joba na barłogu,
Mów do mnie!

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 1, Warszawa 1974, str. 494

Velburg Malarz nieznany Serce Jezusa

Velburg Malarz nieznany Serce Jezusa

 

 

Wincenty Pol

Szukać Cię trzeba przez bole i ciernie

Szukać Cię trzeba przez bale I ciernie,
W dziejach i życiu, na ziemi I w niebie;
Szczęśliwy, kogo Ty ukochasz wiernie,
Ale szczęśliwszy, kto ukochał Ciebie.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 1, Warszawa 1974, str. 337

 

 

Bogdan Ostromęcki

Ślad

Idę za Tobą
ślepym śladem którego nie widzę

W śnieżycy
Twój kostur krwawi
lnianą strugę
twoją białą ciemność

twe prześcieradło
całun

To Ty przede mną
czy ja przed Tobą

czy obok

opieram się o Ciebie
czy Ty o mnie

Gdy się zapadam
w śnieg
w bezszelestną
senność

natychmiast Twoja dłoń
ramię

w śnieżycy której huk
ani na chwilę nie ustał
tylko przywarł
w bruzdach zamarzniętych brzóz
natychmiast kostur Twój
który krwawi
te niewidzialne ślady

odciski stóp

kiedy idę za Tobą
kiedy idziesz za mną
kiedy idziesz obok

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 193

Powrót do Święta    Powrót do Linki 

Do góry

Najswiętsze-Serce

 

(2 piątek po Uroczystości Najświętszej Trójcy)
Rok B: Ewangelia: J 19, 31 – 37;

 

Słowo Boże

Witraż w Hombourgu Jezus i św Małgorzata Maria Alacoque

Witraż w Hombourgu Jezus i św Małgorzata Maria Alacoque

Śmierć

28 Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę».
29 Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano.
30 A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha.
31 Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała.
32 Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani.
33 Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni,
34 tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.
35 Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli.
36 Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana.
37 I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.

Refleksja

Leopold Staff

*  * *
Nie jam jest, Panie, winien chwili, kiedy
Marłeś. Nie ja cię wiodłem na Golgotę,
Nie jam podburzył motłochu ciemnotę
I dłonie na cię wzniósł zbirów czeredy.

Tyś nas wybawił za nic z grzechu schedy.
Lecz jeśli włosy Magdaleny złote
Miały zasługę przez jej czynną cnotę,
Jak Weroniki chusta barwy kredy:

To jam powrozem biernym, który skuł ci
Ramiona; pletnią, którą cię smagano;
Cierniem, co skroń ci wieńczyła nim zbrodnia;

Podaną tobie z octem gąbką żółci;
Tą kością, którą o twe szaty grano;
Krzyżem, na którym do dziś konasz co dnia.

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 200

Leopold Staff

* * *
Jak ciebie, Panie mój, gwoździe do krzyża,
Tak mnie do ciebie miłość ma przybiła
I nie oderwie mnie już żadna siła
Od twojej mocy, co — słaba! — omdlewa.

Jakaż mi strona: czy prawa, czy lewa
U boku twego? Nie wiem, byle miła
Dusza ma tobie, Męczenniku, była,
Co jeno laski twojej się spodziewa.

Nie wzniosłem, jako ów z Arymatei
Człowiek, ciężkiego krzyża na twej drodze,
By twe podzięki odebrać najsłodsze.

Ale nie tracę, o Panie, nadziei
I grzeszne serce me nie żyje w trwodze,
Boś z lewej strony dojrzał serce w łotrze.

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 316

Maria Imelda Kosmala

Ślad 14
Zdjął ciało (Łk 23, 53)

Zstąpiłeś z wysokości nieba na ziemię
ale z krzyża dopiero po śmierci
zdejrną Cię ludzkie ręce

wobec Twojej klęski
zwątpili najbliżsi uczniowie
uciekli wybrani

ostrożni i lękliwi szukający w nocy
pozbyli się obaw wyszli na światło dzienne
odważnie wyciągnęli ramiona
by z drzewa hańby
zdjąć Twoje ciało

Jezu Twój krzyż do końca pozostanie
słupem granicznym
przy którym ludzkie drogi
rozchodzą się
kończą
i zaczynają

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 81

Pompeo Batoni Serce Jezusa

Pompeo Batoni Serce Jezusa

 

Maria Imelda Kosmala

Ślad 13
Zobaczą, kogo przebodli (J 19, 37)

Kiedy ziemia ucieka spod nóg
kiedy niebo zwaliste i obce
a światło uchodzi szczelinami chwil —
wśród znaków i symboli
daj rozpoznać najważniejszy —
przebite i otwarte Serce Swoje

«Ku twarzy wędruję», Warszawa 1997, str. 80

 

 

Wojciech Bąk

Z Modlitewnika – Droga Krzyżowa

                        XI

Ja w dłoni miałem młot! I gwóźdź po gwoździu
Wpijał się w Twoje dłonie I żyły rozdzierał —
Wlałem ogień w Twe ciało i łamałem kości,
Byś płonący cierpieniem na krzyżu umierał.

Ja poiłem Cię żółcią I octem, gdyś wołał
Konający z pragnienia drżącym głosem: „Pragnę!”
I śledziłem, jak długo pierś oddychać zdoła,
Zanim zgonem zamilkną wargi Twe pobladłe…

Co dzień pierś Twoją darłem, łamałem golenie,
I octem z żółcią Twoje ciszyłem pragnienie,
To ja śledziłem, jak twarz Twoja dogorywa…

I wiecznie gwóźdź mój ciało skrwawione rozdziera,
I włócznia moja piersi zsiniałe rozrywa —
I wiecznie pod ciosami moimi umierasz!

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 2, Warszawa 1974, str. 224

Adolf Fierla

Krzyżowanie Chrystusa

Nie Cię Piłat, o Chryste, przybił w drzewo tych krzyży —
jeno ja sam, com nie chciał do krwi Twojej się zbliżyć.

I nie lud Cię krzyżował rozkrzyczany żydowski,
jeno duch mój, co nie chciał wierzyć, iżeś Syn Boski.

I nie bok Twój przebiły ostre włócznie żołnierza,
ale, iżem spraw Twoich, światu służąc, odbieżał.

Nie to Piłat i Żydzi rzekli: — Krew Twa pociecze —
lecz to złości sprawiły i te grzechy człowiecze.

I jak na krzyż Cię kiedyś wbijał ludzi grzech wszystek,
tak i dziś Cię krzyżują ludzkie złości, o Chryste.

Krzyżują Cię w swych sercach, które mówią: — Zgiń, bliźni,
krzywdą Twoją i bólem dzień mi tuczyć i żyźnić. —

Krzyżują Cię w swych myślach, pełnych gniewów i złości,
i już dawno niepomnych Twej dobroci, miłości.

Krzyżują Cię i w sercach, i w tych myślach, i w czynie,
z których każdy się tarza w złości, w grzechu, w przewinie,

z których każdy, wpatrzony w własną korzyść i dosyt,
nie chce widzieć, że przy nim płacze głodny i bosy.

Nie Cię Piłat, o Chryste, w drzewo krzyża przybija,
lecz ta dusza człowiecza, grzeszna, pusta, niczyja,

lecz ta dusza, zamknięta w swojej pysze, i człowiek,
który rani Twe serce w jednym grzesznym swym słowie.

I nie żołnierz to bok Twój włócznią ostrą swą rani —
lecz świat, któryć urąga, miast miłować bez granic.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 2, Warszawa 1974, str. 234

Powrót do Święta    Powrót do Linki 

Do góry

Najswiętsze-Serce

 

(2 piątek po Uroczystości Najświętszej Trójcy)
Rok C: Ewangelia: Łk 15, 3 – 7;

 

Słowo Boże

Fronhofen Witraż Serce Jezusa

Fronhofen Witraż Serce Jezusa

Zaginiona owca

3 Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
4 «Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie?
5 A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona
6 i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: “Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.
7 Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Refleksja

Julian Tuwim

Właściwie

Co on właściwie czyni, wrzeszcząc
śród kamienic?

Stefan Żeromski, Charitas

Co ja właściwie czynię, tak cierpiąc, tak się ciesząc,
Tak życia niecierpliwy, ku pewnej śmierci spiesząc?

Co czynię, czyniąc wszystko? U kogo służba moja?
Kto są ci wszyscy wokół? Skąd jestem tu i kto ja?

Te smutki, te radości — cóż one im powiedzą?
O, Boże, Boże, Boże, ci ludzie nic nie wiedzą!

Te smutki, te radości — zasępią czy ukoją?
O, Boże, Boże, Boże, ześlij mi łaskę swoją!

I o co ja właściwie, o Panie, Ciebie proszę,
Gdy ku niebiosom Twoim stęsknione oczy wznoszę?

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 2, Warszawa 1974, str. 67

Marek Antoni Wasilewski

Nadzieja

W chwili, gdy wiatr znad morza korony buków przelicza,
W chwili, gdy białe chmury mijają wieżę kościoła,
Gdy mewy nad wstęgą piasku w śmigłym przelocie krzyczą,
Ciebie chcę wołać.

Jesteś moją kotwicą rzuconą na pasmo lądu,
Gdym ja wsunięty w rozpacz, jak w morski odmęt półwysep,
Ciebie w nagłym porywie, Ciebie pragnę oglądać
I chcę, byś przyszedł.

Zegar wybija godziny, sekundy odmierza tętno,
Mijam szybciej od czasu, niknę jak bursztyn w fal toni,
I wtedy, gdy już za późno, powtarzam zdanie jedno:
Ty mnie obronisz.

I wierzę wiarą dziecięcą, ustaje we mnie bojaźń,
Nadmorskie wyniosłe wzgórza zielenią do mnie się śmieją.

Wiem, żeś Ty moim lądem, wiem, żeś Ty ma ostoja,
Jesteś nadzieją.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . 2, Warszawa 1974, str. 349

Lusia Ogińska

Zagubiona owca
     (Ewangelia według św. Łukasza: 15, 3 —7)

W kłębek zwinięta owieczka
i uwięziona w gęstwinie,
trwoga zawisła w źrenicach,
ciernie oplotły jej szyję;
wieczór Z mgłami zatańczył,
kładzie się rosa mleczna,
ona zasnęła w rozpaczy,
W kłębek zwinięta owieczka.
Trwożliwie serce trzepoce,
łzy jak perłowy różaniec
drgają W źrenicach wśród nocy!
— O! Nie zostawiaj mnie. . . Panie!
Usłyszysz w cichym pacierzu
łkanie jagnięcia Twojego:
— Zabierz mnie stąd, mój Pasterzu,
i zbaw mnie, zbaw ode złego!

Nad krzewem jasność tęczowa,
jasność zaczarowana,
ktoś zagubioną zawołał…
I usłyszała głos Pana:
— Szukałem ciebie, szukałem!
Znalazłem cię niebożątko,
ja też po tobie płakałem
moje człowiecze jagniątko.

Grzech cierniem w gąszczu jałowca,
W śmiertelnym trzyma więzieniu;
dusza w potrzasku jak owca,
w rozpaczy, w osamotnieniu.
………………………….
………………………….
Ja mogę swe stado zostawić
i ruszyć przez ścieżki tułacze,
by ciebie odnaleźć i zbawić,
gdy za mną cichutko zapłaczesz!…

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 60

Powrót do Święta    Powrót do Linki 

Do góry