27 Niedziela zwykła rok A, B, C;

Rogier van der Weyden Siedem sakramentów (strona prawa)

Rogier van der Weyden Siedem sakramentów (strona prawa)

 

 

 

Zielona róża

 

 

 

 

 

 

27 Niedziela zwykła rok A

27 Niedziela zwykła rok B

27 Niedziela zwykła rok C

 

 

 

 

 

 

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

 

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok A: Ewangelia: Mt 21, 33 – 43;

 

 Słowo Boże

El Greco Chrystus piastuje Krzyż

El Greco Chrystus piastuje Krzyż

Przypowieść o przewrotnych rolnikach

33 Posłuchajcie innej przypowieści! Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał.
34 Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny.
35 Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali.
36 Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili.
37 W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna.
38 Lecz rolnicy zobaczywszy syna mówili do siebie: “To jest dziedzic; chodźcie zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”.
39 Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili.
40 Kiedy więc właściciel winnicy przyjdzie, co uczyni z owymi rolnikami?»
41 Rzekli Mu: «Nędzników marnie wytraci, a winnicę odda w dzierżawę innym rolnikom, takim, którzy mu będą oddawali plon we właściwej porze».
42 Jezus im rzekł: «Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie: Właśnie ten kamień, który odrzucili budujący, stał się głowicą węgła. Pan to sprawił, i jest cudem w naszych oczach.
43 Dlatego powiadam wam: Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który wyda jego owoce.

Refleksja

Jan Twardowski

W jarzębinach

krew płynie z Twojego boku
wakacje a taki blady
i właśnie dlatego wierzę
żeś wszechmogący i słaby
że w jarzębinach wisisz
dzwońce cię podziobały
właśnie dlatego kocham
że jesteś wielki mały
rozeszły się całkiem drogi
zgubiło się i odkryło
pozostał człowiek i Pan Bóg
mój grzech moja miłość

“nie przyszedłem pana nawracać” , Warszawa 1986, str. 372

Lusia Ogińska

Przewrotni rolnicy
(Ewangelia według św. Mateusza: 21, 33 — 42)

Gospodarz winnicę założył.
Otoczył ją murem, poszerzył,
gdy tłocznię w winnicy otworzył
to całość rolnikom powierzył.

Nadchodził czas zbiorów w winnicy,
posłał więc sługi po plony,
lecz sługi. . . obili rolnicy,
i odrzucili zhańbionych.

Posłańców wysłanych powtórnie,
znów bili rolnicy-oprawcy
i śmiali się hardo, jak durnie:
— Twe wino dziś piją dzierżawcy!

Więc posłał gospodarz dziedzica,
posłał pierworodnego:
— To przecież jest jego winnica,
nie ważą się porwać na niego!

A oni pijani się śmiali:
— Nie ważne kto ojcem… kto synem!
A potem go ukrzyżowali,
krew jego mieszała się z winem!
………………………….
…………………………
Nadejdzie czas sprawiedliwości
na nędznych, co podle służyli,
nie będzie już dla nich litości,
bo miłość wysłaną zabili!
Nadejdzie czas plonów w winnicy!
Czyście gotowi — nędznicy?

«Śladami Ewangelii», Radom 2008, str. 31

Czesław Miłosz

Odległość

Czesław Miłosz: „Choć mnie wybrałeś do winnicy mojej”

Czesław Miłosz: „Choć mnie wybrałeś do winnicy mojej”

W pewnej odległości postępuję za Tobą, wstydząc się podejść bliżej.
Choć wybrałeś mnie na robotnika Twojej winnicy i tłoczyłem grona Twego gniewu.
Każdemu wedle jego natury, nie zawsze, co ułomne, ma być uleczone.
Nie wiem nawet, czy można być wolnym, bo trudziłem się wbrew mojej woli.
Wzięty za kark, jak chłopczyk, który kopie i gryzie,
Aż zasadzą go do nauki i każą stawiać litery.
Chciałem być taki, jak wszyscy a dostałem gorycz odłączenia.
Myślałem, że będę wśród równych, a zbudziłem się obcy.
Przyglądając się obyczajom, jakbym przywędrował tu z innego czasu,
Winien odstępstwa od wspólnoty w obrzędzie.
Tak wielu jest dobrych i prawych, ci najsłuszniej byli wezwani. I gdziekolwiek
stąpasz po ziemi, tam idą i towarzyszą.
Może to prawda, że Ciebie w skrytości kochałem.
Ale bez wielkiej nadziei, że będę przy Tobie jak oni.

“To, co pisałem”, Warszawa 1998, str. 322

Jan Zieliński

Jezus do głupio uśmiechniętego

Mój drogi
to ja pozwoliłem
by ogarnęła cię ciemność
by nazwali cię idiotą
jest między nami nić porozumienia
gorąca linia pod chorą twarzą
oni kiedyś zobaczą
że dałem ci pełny kosz miłości
że kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym
naprawdę

«Wiersze podarowane», Warszawa 1994, str. 64

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok B: Ewangelia: Mk 10, 2 – 16;

 

Słowo Boże

Nierozerwalność małżeństwa

2 Przystąpili do Niego faryzeusze i chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.
3 Odpowiadając zapytał ich: «Co wam nakazał Mojżesz?»
4 Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».
5 Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie.
6 Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę:
7 dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę
8 i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało.
9 Co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!»
10 W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to.
11 Powiedział im: «Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej.
12 I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo

Jezus błogosławi dzieci

Poussin Nicolas Siedem Sakramentów Małżeństwo

Poussin Nicolas Siedem Sakramentów – Małżeństwo

13 Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.
14 A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże.
15 Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego».
16 I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

Refleksja

Jan Twardowski  

lipiec sierpień  

Przyszedł do miłości objął ją za szyję i mówił moja ty czarownico
ile razy musisz ze szczęścia płakać
nawet na starość podskakiwać
ile fiołków zrywać
ile razy całować najgłośniej bo w milczeniu
niewiele wiedzieć jak owad co żyje tylko przez lipiec
po siódmym niebie fruwać z biletem powrotnym do piekła
ile razy nie być hipopotamem który kocha tylko w sierpniu
przebijać się na drugą stronę
żeby się na tej ziemi nie udusić
nieść jedną chudą świecę na końcu rozpaczy
ile razy dojść do samej granicy
jak do gorączki w niewłaściwym miejscu
zatrzymać się i urosnąć
żeby się nie stać nienawiścią

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 288

Grzegorz Łomzik

Modlitwa o człowieka

Stworzył Pan Bóg
co jest parami
by jeden drugiemu
szczęście mógł przynosić
Jakże smutno i pusto
gdy zupełnie sami
kiedy nawet o myśli
trzeba żebrać prosić
Daj nam Panie człowieka
który zawsze obok
gotów będzie podzielić
nawet serce na dwoje
Daj nam Panie człowieka
który dla miłości
gotów będzie bez słowa
dać nam życie swoje…

źródło?

Jan Twardowski

Wygnani

Biblia milczy czy się Adam z Ewą całowali
bardzo wielu współczesnych nic to nie obchodzi
chociaż najpierw się żyje a potem pomyśli

a jednak jak to było w sam raz poza bramą
może mówili patrząc w czarne gwiazdy złote
chyba tutaj także będziemy się kochać
miłość za nami biegnie choć nie ma doświadczeń
trudniej po raju niż po ziemi chodzić

nie wiedzieli nawet jak w oczy popatrzeć
czy od razu całować czy ukryć wzruszenie

a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama

«Posłaniec nadziei», Warszawa – Rzeszów 2005, str. 106

Jan Twardowski

o miłości bez serca

Modlę się jeszcze do miłości bez serca
niezapominajki niby niebieskiej ale szorstkiej
jak często tylko do płaczu potrzebne jest serce
do pisania listów na miękko
okolicznościowych wzruszeń
malowania świętych
szukania drugiego chociaż nie do pary
po to żeby wybierać środki łatwe i nie złote
żeby zazdrościć przez telefon
wynajdywać słabe strony kamienia

Serce to jeszcze za mało żeby kochać

„nie przyszedłem pana nawracać”, Warszawa 1986, str. 289

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry

Labarum Krzyż Konstantyna

 

Rok C: Ewangelia: Łk 17, 5 – 10;

 

Słowo Boże

Moc wiary

5 Apostołowie prosili Pana: «Przymnóż nam wiary!»
6 Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: “Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze!”, a byłaby wam posłuszna.

Służyć z pokorą

7 Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: “Pójdź i siądź do stołu?”
8 Czy nie powie mu raczej: “Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił?”
9 Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?
10 Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: “Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”»

Giovane Palma Umycie nóg

Giovane Palma Umycie nóg

Refleksja

Janusz Pasierb

Wierzę

Wiem że Twoje Słowo jest mieczem
bo jestem rozcięty na dwoje

Wiem że ofiaruję prawdziwe Ciało i Krew
z buntu mojej krwi i mojego ciała

Wiem że twoje Królestwo jest ziarnem
bo mnie rozdziera gdy rośnie

Wiem że jesteś Światłem
bo nic nie widzę

Wiem że jesteś Drogą
nie wiem dokąd idę

Wiem że jesteś Życiem
przecież umieram

«Wiersze religijne», Poznań – Warszawa 1983, str. 6

Kazimierz Przerwa Tetmajer

Niewierny

Przychodzą na mnie godziny zwątpienia,
Gdy tracę wiarę w Twoją dobroć, Panie,
W Twe miłosierdzie, w Twoje miłowanie,
W wolę zbawienia,
A nawet w Twoją istność i władanie.

Naówczas pragnę, abyś w błyskawicach
Na niebo wstąpił, i w płomieniach cały,
Pan pełen mocy i Bóg pełen chwały,
Choćby w źrenicach
Twoich złowróżbne dla mnie skry gorzały;

Choćbyś mnie strącić miał karzącą ręką
Z powierzchni ziemi gdzieś w czarne bezdenie
Na beznadziejne wieczyste cierpienie;
Albowiem męką
Najokropniejszą z wszystkich jest wątpienie.

Gdy Ty mi konasz, dusza we mnie kona,
Noc się ogromna, wieczna rozpościera;
Myślom się otchłań i przepaść otwiera
Nieprzenikniona — —
I dusza kona, i serce umiera.

Zjaw się, 0! zjaw się na wysokim niebie
Na wozie wichrów, na ognia rydwanie,
Zjaw się, jak słońca blask na oceanie,
Daj ludziom siebie!
Zjaw się na niebie, o Boże… o Panie!…

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 503

Ignacy Krasicki

Modlitwa

Stwórco! my Twoje stworzenia,
Chwałę Twoję świętą głosim:
Czym jesteśmy, Twe zdarzenia.
Pozwoliłeś prosić, prosim.

Łaska Twoja daje, bierze,
Dasz czy weźmiesz, zawsześ Panem.
Daj użytek, daj go w mierze,
To jest najszczęśliwszym stanem.

Twoje dawać, nasze prosić,
Twoje kazać, nasze służyć:
Dasz ubóstwo, daj go znosić,
Dasz obfitość, daj jej użyć.

«Intencje serca», Poznań 1985, str. 180

Adam Mickiewicz

Rozmowa wieczorna
I
Z Tobą ja gadam, co królujesz w niebie,
A razem gościsz w domku mego ducha;
Gdy północ wszystko w ciemnościach zagrzebie
I czuwa tylko zgryzota i skrucha.
Z Tobą ja gadam! Słów nie mam dla Ciebie:
Myśl Twoja każdej myśli mej wysłucha;
Najdalej władasz i służysz w pobliżu,
Król na niebiosach, w sercu mym na krzyżu!

I każda docrą myśl jak promień wraca
Znowu do Ciebie, do źródła, do słońca,
I nazad płynąc znowu mię ozłaca,
Śle blask, blask biorę i blask mam za gońca.
I każda dobra chęć Ciebie wzbogaca,
I znowu za nię płacisz mi bez końca.
Jak Ty na niebie, Twój sługa, Twe dziecię
Niech się tak cieszy, tak błyszczy na świecie.

Tyś Król, o cuda! I Tyś mój poddany!
Każda myśl podła jako włócznia nowa
Otwiera Twoje niezgojone rany,
I każda chęć zła jest gąbka octowa,
Którą do ust Twych zbliżam zagniewany.
Póki Cię moja złość w grobie nie schowa,
Cierpisz jak sługa panu zaprzedany.
Jak Ty na krzyżu, Twój pan, Twoje dziecię
Niechaj tak cierpi i kocha na świecie.

«Z głębokości…Antologia polskiej modlitwy poetyckiej», T . I, Warszawa 1974, str. 309

Powrót do Niedziele zwykłe     Powrót do Linki

Do góry